Archiwa kategorii: autosex

Dorota – kurewska szantażystka

Tak właśnie bywa z róznego rodzaju dupowatymi inicjacjami nowych podrywów pośród młodzieży, która starzeje się coraz bardziej, choć tak naprawdę w ich miejsce pojawiają się zupełnie nowe kurwiszcza, które pomimo dość młodego wieku są coraz bardziej chętne od swoich starszych koleżanek na wszelkiego rodzaju spotkania zapoznawczo – ruchawcze. Obraz wymalowanej tanią szminką licealistki, której twarz zamaskowana tapetą, a cipka pachniała niespodziewaną miesiączką przewijał się poprzez zdeguściałe instruktorskie czoło coraz częściej. Prawdę powiedziawszy – jeżdżąc na wypady za kursantkami za miasto – już znudziła nam się zabawa ze zrobiącymi-wszystko-by-zdać-prawko-laskami. Nam z Liliputem latka płyną, a kursantki z regularnością z którą można regulować zegar słoneczny pojawiają się w naszym ruchajwozie co roku – błysząc mniej lub bardziej tym samym, 18-letnim tępym umysłem, niedoświadczeniem i bojaźnią przed stanięciem twarzą w pytę z ich przeznaczeniem. Wcześniej przecież każda z tych, które nie mają pojęcia gdzie jest przełącznik skrzyni biegów – nie mówiąc już o sworzniu wałka, cylindrach, czy też łączniku stabilizatora – zetknie się w studenckim, czy też postudenckim życiu ze zwisłym pytongiem ich najlepszego kolegi, który będą miały za zadanie postawić w jak najkrószym czasie. Uprzedzając nieco fakty staraliśmy się dotąd udostępnić swe kutasy niczym worki treningowe lub sprzęt trekingowy dla początkujących amatorów sex-sportu. Niektóre zachwycone widokiem pyty intuicyjnie schylają się nad pytą i w trymiga zdają egzamin. Innym zaś trzeba pokazać i objaśnić wszelkie techniki robienia loda, gdyż w przeciwnym wypadku są one gotowe odgryźć napleta! Te właśnie zdają egzamin za 5 bądź 10 razem. I wcale mnie nie dziwi ten fakt, gdyż są to zazwyczaj wypindrzone brzydkie cipy, którymi nikt się nie chciał w szkole średniej ani na studiach zająć, poobracać i nauczyć dupodajnego fachu. Fakt faktem – już nawet moja babcia mówiła przy mieleniu mięsa, że pewnych rzeczy nie można uogólniać – tak i tu zdarzają się wybitne wyjątki. Taki właśnie egzemplarz trafił się i nam. Laska widać, że była po przejściach – jeszcze nie zeszły siniaki spod oczu, których wykonawcą był psychopatyczny Stachu – na codzień zbieracz leśnych poziomek, fan Roberta Kubicy i naśladownik Pudziana. Uderzył córkę z liścia, kiedy to po raz piąty wróciła z oblanego egzaminu z prawka do domu. Nie zastanawiając się dłużej – Stasiek wysłał córę na zabawę do sąsiedniej wsi na potańcówkę. Przed tym ubrał ją w kusa sukienkę, spod której zachęcająco wystawała jej czasami zachęcająco cipa. Wchodząc na parkiet Dorota rozpaliła swą półnagą dupą całe wiejskie towarzystwo, a wokół niej niczym stado wilków pojawiło się kilku kawalerów małymi fiutkami, którzy prężąc klatę nagabywali młodą Dorotę aby ją wydymać przy najbliższej możliwej okazji. Dwa, trzy piwa i laska była kupiona… zamiast dotykać się fiutami – 3 rolników od pługa oderwanych. Wzięło dorotę towarzystwo w obroty penetrując ją z każdej strony i w każdą dziurę. Spuszczając się na jej rozdziewiczone cycki postanowili nie rozpowiadać o tym fakcie nikomu i odprowadzić laskę w nienaruszonym stanie. Stasiek kręcąc wąsem zaśmiał się drwiąco widząc trzech lokalnych rzezimieszków odprowadzających jego córkę pod dom. Następnego tygodnia wypuścił swą córę na kolejny egzamin, na którym to trafiła na Liliputa jako głównego egzaminatora. Od momentu wejścia do kabiny samochodu i próby zapięcia pasa wokół szyi – egzaminator czuł co się będzie święcić. Znany z czułości i namiętności Liliput wygłosił krótkie acz treściwe przemówienie sugerując Dorocie inny sposób zdania prawka. Pojechali razem na boczne ścieżki tutejszej miejscowości, zatrzymując się przy przetwórni kostki brukowej na paszę dla krów. Tutaj właśnie sama Dorota – doświadczona penetracją sprzed paru dni – zaproponowała możliwość zrobienie lodzika w zamian zaliczenie egzaminu. Nie zdziwiło to wcale Liliputa, który sprowadził twarz Doroty w okolice swych lędźwi. Po całkiem udanym spotkaniu twarzą w pytę, Liliput miał jednak pewne opory czy zaliczyć testy, gdyż jego orgazm i chęć hegemonicznego chędożenia nie została zaspokojona. Dlatego jazda na ręcznym podczas powrotnej podróży do ośrodka ruchu drogowego okazała się bardzo trafną decyzją, która wyluzowała na tyle liliputowe lędźwie, że bez wahania już zaklepał Dorocie egzamin. Po powrocie do domu abiturientka nie kryła radości a i Stachu z radości wydoił flachę.

Ania z włoskim sexturystą w cadillacu.

Późnym wieczorem przechadzając się po okolicznych sklepach ogrodniczo pszczelarskich, wstąpiliśmy na chwilę do kafejki przysklepowej, aby zaciągnąć trochę świeżego powiewu dymu papierosowego. Kontemplując jeszcze chwilę o wczorajszych wybrykach z kształtną dupencją z okolicy i planując sposób sadzenia grzadek rzodkiewki na przyszły rok w przydomowym ogródku spotrzegliśmy przechadzającego się wzdłuż pasażu mulatego mężczyznę. Nie był to z pewnością znany wszem i wobec wicepremier Endju, lecz wielkomiejski niefrasobliwy osobnik. Wyglądał na szczęśliwego i zadowolonego z życia, a powodem dla któego właśnie na neigo zwróciliśmy uwagę był ewidentny brak spodni – ba osobnik ten nie posiadał nawet czegokolwiek pod spodniami. Ubrany był jedynie w pasiastą koszulę, spod której wystawała piętnastocentymetrowa pyta. Zwistając bezwładnie budziła podziw i zachwyt pośród damskiej społeczności hipermarketowej. Niektóre panie podchodziły by sprawdzić, czy aby prawdziwy, zasmakować, czy aby smak prawidłowy – każda po kolei stwierdzała iż pyta jest jak najbardziej prawdziwa a do szcześcia brakuje jej nieco masażu. Widać było, że wokół tego dobrze zbudowanego mulata kręcą dupcią już jakieś blondyny, dlatego też wiedząc że nasze sfleczałe po ostatniej nocy fajfusy nie dadzą rady raczej zbyt wiele, postanowiliśmy się podłączyć do gościa – może razem, kolektywnie będziemy możliwość wyrwania jakiś lachonów. Rzucając pięć dych na stół w speluniastej hipermarketowej kafejce, podążyliśmy w kierunku tego włochopodobnego kutafona. On to właśnie kolejnej dupencji prezentował swojego zwisa, który już z samego powodu dotykania i testowania przez przechodniów stała się lekko różowa i nabrała lekkiego wzwodu. Dlatego weszliśmy do akcji przerywając całe to przedstawienie – oszczędzając tym samym pytonga tegoż młodzieniaszka przed spuszczeniem się. Przechwyciliśmy gościa odprowadzając go do jego pojazdu. Po drodze zauważyliśmy jego obco brzmiący akcent, który początkowo powodował że nasze rozmyślania dotyczące pochodzenia gościa oscylowały wokól Zjednoczonego Królestwa Dżibutti, jednak po chwili zadumy zreflektowaliśmy słysząc z ust jegomościa iż nazywa się Luca, pochodzi z Włoch i jest wylotnym przedstawicielem mafii włoskiej przemycającej banany przez Polskę na Ukrainę. Pogadaliśmy jeszcze chwilę, kiedy to okazało się że mamy wspólne zainteresowania dotyczące dupeczek, ich klepania, podrywania i wylizywania. Ponieważ nasz przyjaciel okazał się także zapalonym sexturystą, dlatego ruszyliśmy w trasę na podbój okolicznych wiejskich dupeczek. Kiedy zawieruszyliśmy się gdzieś na podkrakowskich bezdrożach – w oddali Luca zauważył dwa kształtne cienie, które z tej odległości wyglądały bardzo atrakcyjnie. Kiedy zaprosiliśmy laseczki o podejście – te niemal na kolanach chciały nam podziękować, że ktoś się w końcu zlitował się nad ich dupeczkami. Lachony tak się ucieszyły, że zaprosiły nas na dyskotekę… Jasne, czemu nie… Zaraz po wejściu do naszego długiego jak pyta Long Donga cadillaca, lachony ujrzały naszego sexturystę, któremy pytka sterczała jak maczuga. Dlatego też po krótkiej gadce zapoznawczej Luca przeszedł od słów do czynów i rzucił się na szyję Ani. Anna nie protestowała i niemal odruchowo spadły z niej łaszki. Widać było, że była zawczasu przygotowana na tego typu sytuacje na wiejskich zabawach. W tak pięknych wiejskich okolicznościach przyrody, wśród zachodu słońca w pięknym białym cadillacu odbywał się właśnie pląs… i ja tam byłem piwo piłem, pomagałem i kręciłem – a dla wszystkich którzy nie znają zakończenia – rąbka tajemnicy ujawię – Luca nadal zwiedza Polskę – strzeżcie się jego przyrodzenia!

Ania w limuzynie jak po 4 winie

Dzwonił dziś do mnie dzień cały kumpel Antonio – stara włoska dziadyga, którego poznałem na wakacjach w Sarajewie. Przyjechał właśnie do Polski w interesach – przywiózł sporą partię włoskiej mielonki, grzybów halunków, kilka skrzynek kiści winogron i szesnaście worków ziemniaków nowej odmiany przeznaczonej na eksperymentalne obsadzenie podkrakowskich pól. Z tej nietypowej odmiany kartofli – zupełnie jak królowa Bona – Antonio opowiadał, że wychodował w swoich italiańskich ogrodach bananowo – malinowo – pomarańczowy smak zmiemniaka, który jest rozchwytywany na dalekowschodnich rynkach. Nie miałem sił po wczorajszej bibie podnosić słuchawki, dlatego wysłuchałem 15 dzwonków w melodii hymnu śpiewanego przez pana Kaczyńskiego i poddźwignąłem się w końcu do pionu przeczesując lekko włosy na skroniach i drapiąc się po sfleczałym wacku, który bardzo dobrze mi służył wczorajszej nocy. Antonio zapowiedział swój przyjazd na wieczór, gdyż jego wyposzczona pyta dawno nie gościła w zagłębiu rury damskiego odbytu. Ta wiadomość napawała mnie optymizmem, gdyż właśnie mi się przypomniało iż umówiłem się z jakąś strasznie brzydką laską na dzisiejszy wieczór. Z tego co pamiętam ta chujonosa i brzydka jak białoruski czołg dupa przez póltorej godziny namolnie chciała wydobyć ze mnie adresik. Niestety poddałem się jej brzydkiemu, niekompletnemu zgryzowi, więc opcja zadupczenia jakiegoś lachona z Antioniem bardzo mnie udarowała. Wsuwając jajka na bekonie podczas śniadania rozważałem, czy aby wybór zagoszczenia w kiblu i rozmowy z wielkim porcelanowym uchem klozetowym nie byłoby lepszą opcją od kończenia tego smacznego, lecz kompletnie niestrawiennego żarełka. Jednak przełamałem się i przeczekałem ten cherlawy dla mnie okres racząc się w międzyczasie resztkami alpagi siarkowej pozostawionej przez uczestników wczorajszej sex ustawki. Poszedłem na chwilę do wyra, aby dokończyć spanie, które przerwał mi telefon Antonia. Wydawało mi się, że nie minęło 10 minut, lecz gdy udało mi się otworzyć jedno oko – za oknem zauważyłem panią Halinkę, która zawsze o 21 zapala światło na ganku. A niech to – znów przespałem parę godzin. Po chwili zaczął dzwonić Antonio – ten włoski cwaniak i kombinator bezproblemowo sprzedał po dwukrotnej niż oczekiwał cenie winogrona. Także w tej chwili mógł już śmiało stawiać wszystkim znajomym driny i browary, gdyż kapucha tego dnia przyległa doń jak magnes. Jednak wieczór okazał się zupełnie inny – Antoniemu jakby magnes wyleciał z kieszeni, bo kapuchę wydawał na prawo i lewo. Pod moją chacjendę podjechał dwunastometrowym kadillakiem. Już myślałem, że po drodze zabrał jakieś dupy, jednak pustostan w jego mobilnym ruchajwozie dawał do zrozumienia, że balanga dopiero się zaczyna. Oziębły łokieć Antonia i muzyczka a’la italo dysko sącząca się z głośników spowodowała we mnie nostalgię za latami dziewięćdziesiątymi, kiedy to ze znajomymi urani w białe skarpetki, mokasyny, pyramydy śmigaliśmy pożyczonym od starego maluchem po okolicznych wiejskich dyskotekach. Podjechaliśmy naszym pięciolitrowym smokiem pod miejscową dyskotekę, gdzie właśnie około 22 część osiemnastoletnich dupeczek szuka okazji na stopa. Silnik połykał kolejne z 40 litrów spalonych na sto kilometrów, a za zakrętem zauważyliśy kilkanaście osiemnasto – dziewiętnastoletnich opalonych i odzianych skąpo dupeczek. Zatrzymaliśmy się tuż przy jednej z nich, która bez jakiegokolwiek zapytania wsiadła do naszej bryki. Zapoznawszy się z panującą wewnątrz napiętą atmosferą, Ania z oddalonego o sto kilometrów stąd sołectwa postanowiła nieco rozluźnić panującą tu atomsferę. Napalony na jakąkolwiek dziurę Antonio niemal na starcie potraktował języczkiem naszą pasażerkę, która z radością oświadczyła że jest gotowa zaprezentować na tylnym siedzeniu swe wdzięki, a za podwiezienie wykazać się zrobieniem lodzika. O to chodziło właśnie w tej imprezie, więc pomimo panujących wokół egipskich ciemności udało nam się nagrać znakomity lodowy materiał opatrzony niespodziewanym wytryskiem Antonia. Tak zakończyła się biznesowa podróż Antonia, który przywiózł do swych rodzinnych Włoch wystarczająco miedziaków, a i imprezkę udaną udało mu się zaliczyć.

autosex

 
PEŁNY FILM

       

autosex

ODTWÓRZ ZWIASTUN
POBIERZ ZWIASTUN

Data : 2006/12/22
–> Długość filmu : 9 minut
Ilość zdjęć : 36 zdjęć

Gdzie się podziały te kobiety, ogromnie szczęśliwe z pracy od świtu do nocy, nie mające czasu na codzienne masturbacje, które to wytworzone przez siebie wibratorki mogły kupić na kartki, stojąc przed sklepem i wesoło plotkując o podrywaczu Jaruzelskim przez całą noc w kilometrowej kolejce. Jak dziś pamiętam te przodowniczki pracy, które wydoiły najwięcej krów lub wykarmiły najwięcej świń, wiezione co roku na pierwszomajowy pochód gdzie w nagrodę wręczano im transparenty z przywódcami Narodu. To były czasy, które przypomniała mi moja nowa kursantka, już przy pierwszym spojrzeniu wiedziałem, że to bardzo pracowita kobieta. Miała na imię Basia, piękne imię, przypomina mi Basię Trzetrzelewska polską piosenkarkę, która na przełomie lat 80. i 90. odniosła światowy sukces nagrywając muzykę będącą mieszanką współczesnego jazzu i popu. Niestety Basia kiepsko jeździła samochodem, postanowiłem Basi pomóc w zdaniu Prawa Jazdy. Dziewczyna wiedziała czego potrzebuję, chwyciła mocno za mojego obywatela przyszłej IV RP i pomogając sobie językiem wyrabiała ponad 100% normy, niczym PRL-owska prostytutka w dzień dojąca krowy, a w nocy dorabiająca na stawianiu członków partyjnych. Dojony niczym te biedne krowy nie wytrzymałem długo. Cała Skoda w mgnieniu oka zamieniała się w mleczną dolinę, fotele, kierownica, szyby wszystkie te elementy nosiły znaki ciężkiej pracy Basi. Wesołych Świąt

 
PEŁNY FILM

       

Marysia – lodowa promocja na stacji

ODTWÓRZ ZWIASTUN
POBIERZ ZWIASTUN

Data : 2007/02/23
–> Długość filmu : 19 minut
Ilość zdjęć : 45 zdjęć

Deszcz zacinał w wentylator i reflektor naszej skodzianki, którą woziliśmy dupę po mieście w poszukiwaniu dupeczek na podwiezienie. Jednakże zacinający deszcz nie był jakąkolwiek przyczyną dezorganizacji w naszych szeregach – wręcz przeciwnie jeszcze bardziej zmobilizował do zakręcenia własnym śmigłem, lub też wyszukania lachociąga, który to uczyni bezinteresownie. W okolicy nie odbywała się niestety żadna zabawa, na polach było już dawno po żniwach, a w lasach wszystkie grzyby i maliny zostały wygrzebane, więc szanse na znalezienie jakiejś chętnej, ponętnej dupeczki równe były szansie znalezienia dziewicy w domu uciech Bonanza przy trasie Warszawa – Katowice. Szybko kończyła nam się waha w baku, dlatego po zaczerpnięciu danych w lolalnej informacji w biurze informacji turystycznej pod sklepem Biedronka wśród żulerskiej gawiedzi, ruszyliśmy w długą zgodnie z kierunkiem wystawionego palca menela z biura informacyjnego, do najbliższej stacji benzynowej. Tutaj zorientowaliśmy się, że korzystając z pomocy pięknoblondwłosej dupencji mamy możliwość wzięcia udziału w promocji. Uiściliśmy stosowną opłatę zerkając tylko jak ta niemiłosiernie kształtna dupeczka ukazując nam swój wypięty tyłeczek i stringi zeń ukazujące się, wlewa nam zgrabnym ruchem węża kolejne litry benzyny. ślinka nam nieco pociekła widząc tą jędrność – aż dech zaparł nam pyty. Postanowiliśmy zabrać promocyjną gwiazdkę – Marysię do naszego wozu, aby nieco dogłębniej skorzystać z promocji. Tak nam się radośnie rozmawiało, że zostawiając stacje benzynowe w tyle wyjechaliśmy poza miasto w kierunku nieokreślonym, podziwiając kominowo-fabryczne krajobrazy za sobą. Rozmawiając dość długo z naszą nową koleżanką dowiedzieliśmy się, że jej śliczna uroda wzięła się głównie nie dzięki matce – brązowej medalistce olimpijskiej w podnoszeniu ciężarów, lecz dzięki tacie – fińskim łowcą żółwi i płaszczek w Zatoce Meksykańskiej. Jej rodzice poznali jednak połowu dorsza, a spłodzili ją w jedną z księżycowych nocy, kiedy to upici winem z brazylijskich odwłoków meduz rybacy – rzucili się jak świnie na stado owiec wypasających się na zboczach skalistych gór. W tak pięknych okolicznościach przyrody powstał zalążek tej niecodziennej dupencji jaką teraz mogliśmy wozić gdziekolwiek naszą czteroletnią skodzianką. Docierając do hacjendy, gdzie mieliśmy zamiar nieco nadkonsumować obiecanej nam promocji, poczęstowaliśmy naszą dupencję sokiem z malin rosnących w dzikich stepach Boliwii, który to sok ma właściwości rozjątrzające, podniecające a w niektórych przypadkach powoduje niestety niestrawności i rozwolnienia. Na szczęście na naszą Marysię sok podziałał znakomicie i zgodnie z babcinym przepisem. Dlatego też poszliśmy na całość oferując drobną kwotę za niewinnego lodzika. Jej uśmiech znaczył więcej niż cały referat, czy przemówienie tow. Wiesława na 4 plenum. Wiedzieliśmy też że zadarty do góry sweterek oznaczał tyle, że możemy rzucić się na nią niczym wcześniej wspomniani pijani rybacy na owce :D. Lodzik którym uraczyła naszą ekipę Marysia mile pozostał w naszej pamięci za co podziękowaliśmy sympatycznej dupeczce strzałem w gębodół, co i ona zapamięta po wsze czasy…

 
PEŁNY FILM

       

autosex

ODTWÓRZ ZWIASTUN
POBIERZ ZWIASTUN

Data : 2006/12/22
–> Długość filmu : 9 minut
Ilość zdjęć : 36 zdjęć

Gdzie się podziały te kobiety, ogromnie szczęśliwe z pracy od świtu do nocy, nie mające czasu na codzienne masturbacje, które to wytworzone przez siebie wibratorki mogły kupić na kartki, stojąc przed sklepem i wesoło plotkując o podrywaczu Jaruzelskim przez całą noc w kilometrowej kolejce. Jak dziś pamiętam te przodowniczki pracy, które wydoiły najwięcej krów lub wykarmiły najwięcej świń, wiezione co roku na pierwszomajowy pochód gdzie w nagrodę wręczano im transparenty z przywódcami Narodu. To były czasy, które przypomniała mi moja nowa kursantka, już przy pierwszym spojrzeniu wiedziałem, że to bardzo pracowita kobieta. Miała na imię Basia, piękne imię, przypomina mi Basię Trzetrzelewska polską piosenkarkę, która na przełomie lat 80. i 90. odniosła światowy sukces nagrywając muzykę będącą mieszanką współczesnego jazzu i popu. Niestety Basia kiepsko jeździła samochodem, postanowiłem Basi pomóc w zdaniu Prawa Jazdy. Dziewczyna wiedziała czego potrzebuję, chwyciła mocno za mojego obywatela przyszłej IV RP i pomogając sobie językiem wyrabiała ponad 100% normy, niczym PRL-owska prostytutka w dzień dojąca krowy, a w nocy dorabiająca na stawianiu członków partyjnych. Dojony niczym te biedne krowy nie wytrzymałem długo. Cała Skoda w mgnieniu oka zamieniała się w mleczną dolinę, fotele, kierownica, szyby wszystkie te elementy nosiły znaki ciężkiej pracy Basi. Wesołych Świąt

 
PEŁNY FILM

       


ODTWÓRZ ZWIASTUN
POBIERZ ZWIASTUN

Data : 2006/11/24
–> Długość filmu : 18 minut
Ilość zdjęć : 80 zdjęć

Lodziarka Asia i mistrz ruchajwozu!! Właściwie nieznacznie zmienił się charakter wszystkich egzaminowanych dupeczek, które maja problem z koordynacją swoich ruchów, co idąc dalej drogą dedukcji niemal w zupełności uniemożliwia im poruszanie się po drogach powiatowych. Niemal każda jedna, którą biorę na pokład swojego zdezelowanego już pojazdu z wypalonym sprzęgłem, chce w niestandardowy sposób zaliczyć egzamin na prawo jazdy. Pojęcia nie mam, czy bierze się to z ich podświadomości, mentalności, charakteru, czy też po prostu społeczeństwo damskie już się na tyle scwaniło, że każda białogłowa, która przychodzi na egzamin ma świadomość taką, iż istnieje możliwość zaliczenia egzaminu w naszym ośrodku. Dzisiejszego dnia zgłosiła się na egzamin niczego sobie wyglądająca studentka języka francuskiego, która miała problem z przekładaniem dźwigni biegów, oraz kłopoty związane z nową konstrukcją układu wielowahaczowego zawieszenia. Dlatego też ta skromna, acz jędrna i młoda uczestniczka tegoż egzaminu zgłosiła się do specjalisty największego jakim jesteśmy my z prośbą o poradę. Czytając wiele forów internetowych, swój problem zgłaszała ponoć nawet na forum radia M, lecz i tam nie doczekał się odpowiedzi na swój problem. Idąc do nas miała świadomość, że my także możemy ją pożegnać z kwitkiem. Jednak tym razem bardzo pozytywnie ją zaskoczyliśmy. Celem stosowania zawieszeń wielowahaczowych jest zapewnienie wysokiego komfortu jazdy i jednocześnie dobrych własności jezdnych pojazdu. Charakterystyka elementów tłumiących nie musi być bardzo twarda, by nie obniżać komfortu jazdy, a mimo to, uzyskamy dobre własności jezdne. Przy belce skrętnej, chcąc zapewnić zbliżone własności jezdne trzeba zwiększać sztywność zawieszenia (elementów tłumiących). Mówiąc te słowa mieliśmy przed oczami rozszerzający się uśmiech laseczki niemal toćka w toćkę podobną do Kylie Minogue. Usatysfakcjonowała ją nasza odpowiedź na ten problem, dlatego też znając już szczegóły z zawieszeniom wielowahaczowym wpływającym na zwiększenie masy nieresorowanej. Dlatego też mając tą podstawową wiedzę o pojazdach mogliśmy kontynuować egzamin. Podczas wsiadania do naszego samochodu egzaminacyjnego kursantka Asia wypieła tyłeczek na tyle mocno, iż jeden z egzaminatorów zauważył koronkę z majteczek wystających ponad spodnie tej nieśmiałej dupeczki. Nie zraziło to jednak naszej laseczki, która po zapięciu pasów i poprawieniu lusterek podjęła próbę wystartowania silnika naszego dyliżansu. Tutaj niestety nie pomógł jej nawet sprawny nadgarstek, który wyćwiczyła nieco podczas praktyk we Francji. Musiała ostatecznie zamienić się miejscami z egzaminatorem, który lekko wkurzony ruszył z piskiem opon w jakieś ustronne miejsce. Tutaj sobowtórka Kylie Minogue popadła w samodołowanie, wylewając niemal łzy na ramię egzaminatora. Szlochając wciąż i pociągając nosem spytała go co może zrobić, aby zdać egzamin. Cóż… nie mogliśmy się nadumać co możnaby jej zlecić, a jedyne co przychodziło nam do głowy to lodzik. Jak pomyśleliśmy tak zrobiliśmy – w ustronnym miejscu te dwa sympatyczne półdupki zaczęły unosic się z góry na dół, kiedy to egzaminator szczytował. Tak to egzamin po raz kolejny został zaliczony na poczet spermy błędzącej teraz gdzieś między tchawicą, a żołądkiem…

 
PEŁNY FILM

       


 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

CHCESZ OBEJRZEĆ FILM W PEŁNEJ WERSJI ?

PEŁNY DOSTĘP

Podrywacze, podrywaczki, blow-job i autosex – spostrzeżenia na tematy różne – kwadratowe i podłóżne