Archiwa kategorii: DOROTA

Dorota – kurewska szantażystka

Tak właśnie bywa z róznego rodzaju dupowatymi inicjacjami nowych podrywów pośród młodzieży, która starzeje się coraz bardziej, choć tak naprawdę w ich miejsce pojawiają się zupełnie nowe kurwiszcza, które pomimo dość młodego wieku są coraz bardziej chętne od swoich starszych koleżanek na wszelkiego rodzaju spotkania zapoznawczo – ruchawcze. Obraz wymalowanej tanią szminką licealistki, której twarz zamaskowana tapetą, a cipka pachniała niespodziewaną miesiączką przewijał się poprzez zdeguściałe instruktorskie czoło coraz częściej. Prawdę powiedziawszy – jeżdżąc na wypady za kursantkami za miasto – już znudziła nam się zabawa ze zrobiącymi-wszystko-by-zdać-prawko-laskami. Nam z Liliputem latka płyną, a kursantki z regularnością z którą można regulować zegar słoneczny pojawiają się w naszym ruchajwozie co roku – błysząc mniej lub bardziej tym samym, 18-letnim tępym umysłem, niedoświadczeniem i bojaźnią przed stanięciem twarzą w pytę z ich przeznaczeniem. Wcześniej przecież każda z tych, które nie mają pojęcia gdzie jest przełącznik skrzyni biegów – nie mówiąc już o sworzniu wałka, cylindrach, czy też łączniku stabilizatora – zetknie się w studenckim, czy też postudenckim życiu ze zwisłym pytongiem ich najlepszego kolegi, który będą miały za zadanie postawić w jak najkrószym czasie. Uprzedzając nieco fakty staraliśmy się dotąd udostępnić swe kutasy niczym worki treningowe lub sprzęt trekingowy dla początkujących amatorów sex-sportu. Niektóre zachwycone widokiem pyty intuicyjnie schylają się nad pytą i w trymiga zdają egzamin. Innym zaś trzeba pokazać i objaśnić wszelkie techniki robienia loda, gdyż w przeciwnym wypadku są one gotowe odgryźć napleta! Te właśnie zdają egzamin za 5 bądź 10 razem. I wcale mnie nie dziwi ten fakt, gdyż są to zazwyczaj wypindrzone brzydkie cipy, którymi nikt się nie chciał w szkole średniej ani na studiach zająć, poobracać i nauczyć dupodajnego fachu. Fakt faktem – już nawet moja babcia mówiła przy mieleniu mięsa, że pewnych rzeczy nie można uogólniać – tak i tu zdarzają się wybitne wyjątki. Taki właśnie egzemplarz trafił się i nam. Laska widać, że była po przejściach – jeszcze nie zeszły siniaki spod oczu, których wykonawcą był psychopatyczny Stachu – na codzień zbieracz leśnych poziomek, fan Roberta Kubicy i naśladownik Pudziana. Uderzył córkę z liścia, kiedy to po raz piąty wróciła z oblanego egzaminu z prawka do domu. Nie zastanawiając się dłużej – Stasiek wysłał córę na zabawę do sąsiedniej wsi na potańcówkę. Przed tym ubrał ją w kusa sukienkę, spod której zachęcająco wystawała jej czasami zachęcająco cipa. Wchodząc na parkiet Dorota rozpaliła swą półnagą dupą całe wiejskie towarzystwo, a wokół niej niczym stado wilków pojawiło się kilku kawalerów małymi fiutkami, którzy prężąc klatę nagabywali młodą Dorotę aby ją wydymać przy najbliższej możliwej okazji. Dwa, trzy piwa i laska była kupiona… zamiast dotykać się fiutami – 3 rolników od pługa oderwanych. Wzięło dorotę towarzystwo w obroty penetrując ją z każdej strony i w każdą dziurę. Spuszczając się na jej rozdziewiczone cycki postanowili nie rozpowiadać o tym fakcie nikomu i odprowadzić laskę w nienaruszonym stanie. Stasiek kręcąc wąsem zaśmiał się drwiąco widząc trzech lokalnych rzezimieszków odprowadzających jego córkę pod dom. Następnego tygodnia wypuścił swą córę na kolejny egzamin, na którym to trafiła na Liliputa jako głównego egzaminatora. Od momentu wejścia do kabiny samochodu i próby zapięcia pasa wokół szyi – egzaminator czuł co się będzie święcić. Znany z czułości i namiętności Liliput wygłosił krótkie acz treściwe przemówienie sugerując Dorocie inny sposób zdania prawka. Pojechali razem na boczne ścieżki tutejszej miejscowości, zatrzymując się przy przetwórni kostki brukowej na paszę dla krów. Tutaj właśnie sama Dorota – doświadczona penetracją sprzed paru dni – zaproponowała możliwość zrobienie lodzika w zamian zaliczenie egzaminu. Nie zdziwiło to wcale Liliputa, który sprowadził twarz Doroty w okolice swych lędźwi. Po całkiem udanym spotkaniu twarzą w pytę, Liliput miał jednak pewne opory czy zaliczyć testy, gdyż jego orgazm i chęć hegemonicznego chędożenia nie została zaspokojona. Dlatego jazda na ręcznym podczas powrotnej podróży do ośrodka ruchu drogowego okazała się bardzo trafną decyzją, która wyluzowała na tyle liliputowe lędźwie, że bez wahania już zaklepał Dorocie egzamin. Po powrocie do domu abiturientka nie kryła radości a i Stachu z radości wydoił flachę.

DOROTA

Smród, psie kupy, pudełka po pizzy sprzed 3 lat, stos butelek po ballentinesie w rogu, stare chińskie tenisówki z przegniłymi zelówkami i resztki rozwalonego okna po jednej z imprez oraz ogólny odór rozkładających się resztek po zeszłorocznym bigosie – taki widok przedstawiał mój pokój po latach. Jako erotoman gawędziarz – więcej czasu spędzałem na drapaniu się po jajkach niż na sprzątaniu po sobie – syf ogarnął całą hacjendę. Postanowiłem wezwać pomoc domową, zatrudnić starego babola, który mógłby wysprzątać moje zasyfiałe kąty. Dałem ogłoszenie do lokalnej gazety, a jako że po okolicy kręciło się wiele samotnych kobiet – wiedziałem, że wkróce ktoś się zgłosi. Nie liczyłem na żadną młodą panienkę – chwilowo miałem już dość wysysania kutafona – mym marzeniem było doprowadzenie mojego mieszkania do stanu sprzed kilkunastu miesięcy. Doszło nawet do tego, że administracja bloku w którym mieszkam, zwróciła się do mnie z oficjalnym pismem o natychmiastowe usunięcie zwisających z ram okna zużytych prezerwatyw, zerwanie z okien plakatów porno z Teresą Orlowsky, a także zaprzestanie głośnego oglądania pornoli po 23 – ponoć odgłosy pornuchów z serwisu podrywacze.pl, które notorycznie oglądałem co noc. Następnego dnia wpadła do mnie skąpo ubrana cnotka-Dorotka, jak się przedstawiła. Byłem niemal zszokowany, gdyz takiej seksownej dupeczki moje cztery kąty nie widziały już dawno. To zdecydowane i sympatyczne wejście Doroty do mej hacjendy, spowodowało wzrost ciśnienia w mięśniach w okolicach krocza. Kiedy pokazałem Dorocie co jest do sprzątnięcia, nieco załamała ręce, lecz zauważyła swym bacznym okiem, że także właściciel mieszkania potrzebuje nico odświeżenia. Dostałem kopa w jaja, aż mi się białe gwiazdy pokazały przed oczyma, a kiedy otworzyłem oczy stałem już cały nagi pod prysznicem, gdzie sexowna sprzątaczka zaczęła ustami pieścić mega pytonga… ughh.. swymi ustami rozpaliła w mym wielkim kutasie tyle energii, że rozkręcony strzeliłem prost na sufit. Takie to porządki zrobiła w mym życiu, a także mieszkaniu Dorota, że nie pozostał żaden brudny kłak na podłodze w mej hacjendzie…

DOROTA

Leśny sezon grzybozbiórczo-malniowy właśnie dopiero co się rozpoczął, więc uderzyłem pod Kraków celem penetracji haszczy i zarośli w poszukiwaniu owoców runa leśnego. Gdy przechadzałem się beztrosko pośród szumiejących kniejów, zauważyłem nagle na drodzę niewiastę z pustym workiem z hipermarktu. Pomyślałem w pierwszej chwili, że może to być jedna z uczestniczek akcji SPRZĄTAJMY ZIEMIĘ, lecz po chwili dopadła mnie myśl, że ów niewiasta mogła mieć kłopoty gastralno-monopolowe, a woreczek mógłby jej służyć do oddania tego, co przed chwilą jadła w pobliskiej restauracji. Pomimo różnych myśli postanowiłem sprawdzić, co tak niewinnie wyglądająca dupeczka może robić sama w lesie. Podszedłem blisko na krótką gadkę rozpoznawczą. Dowiedziałem się, że jest to jedna z tych dziewczyn, które zbierają kasę na wyjazd zagraniczny. Brakowało jej zaledwie kilku słoików malin, których sprzedaż przy pobliskiej drodze szybkiego ruchu, pomogłaby w sfinansowaniu tego biletu. Zlitowałem się nad biedaczką. Za granicą przecież tak pięknie wyglądająca laseczka mogłaby zrobić oszałamiającą karierę w krótkim czasie. Postanowiłem wrzucić jej stówę za biustonosz i zobaczymy co powie… Chciałem tylko żeby zrobiła mi jakiś szybki striptiz, lecz z ust jej padła propozycja, której się nie spodziewałem. Dorota postanowiła odwdzięczyć się za mą hojność, wspaniałomyślność oraz dobroduszność. Kolano jej zgieło się w pół a lico jej blade poczęło szukać węża mego rozpalonego w rozporku. Poszukiwania nie trwały zbyt długo – po chwili mój członek sterczał na wierzchu, a po paru minitach ruchów niemal równych jak koła, któe zatacza lokomotywa, usta Doroty wypełniła biała i klejka substancja…

W ROLI GŁÓWNEJ… DOROTA!

Późnym latem, kiedy jeszcze ostatni studencji posuwali w krzakach zziębnięte studentki a na plażach nudystów garstki mężczyzn ze zmarszczonymi z zimna fiutkami przez lornetkę obserwowały taplające się w wodzie stare kaflary, wtedy to postanowiliśmy się wybrać na grzybobranie. Choć deszczy nie było już dobrych kilkanaście tygodni, to jednak nie przezkodziło nam w poszukiwaniach maślaków celem ugotowania zupy. Faktem jest, że taka zupa w połączeniu z chlebem zapijanym zimnym browarem sprzyja popędowi i wzmacnia mięśnie odpowiedzialne za utrzymanie pyty w pozycji pionowej, dlatego postanowiliśmy wypróbować ten babciny sposób przetestować na własnej skórze działanie tych grzybów. Wielki zapęd liliputa, który od rana biegał z obwisłym fajfusem, aby uczynić z kutasa swego maczugę niczym kij baseballowy niestety kończył się niepowodzeniem. Kiedy liliput jeździł na ręcznym, my podrzucaliśmy mu coraz to nowe pornuchy z wypożyczalni. Nie pomógł okład z z ziół głównie z sylfi , polnej mięty, piołunu, mirry, ruty, bylicy, wierzby, jałowca i wielu innych. Nic to niestety nie pomagało. Sąsiadka – stara alkoholowa lampucera, zionąc zmiksowanym czosnkiem, wyciągiem z knura i fasolką po bretońsku próbowała przez całe popołudnie stworzyć miksturę ujędrniającą penis liliputa. Niestety mikstura ta nie działała na niego w żaden sposób, a jedynym skutkiem ubocznym jaki wszyscy odczuli było całkowite rozwolnienie i przerażający i niesamowicie śmierdzący swąd z tyłka. Efektem tego są hemoroidy, jakie pozostały przy analu. Nie bacząc jednak na wszelkie przeciwności losu ruszyliśmy w poszukwianiu grzyba maślaka, który uleczy skruszone pyty. Przechadzając się pośród krzaczorów zauważyliśmy między drzewami szybko poruszającą się postać. Była to blondwłosa niewiasta, której białe dresiki lśniły w leśnym gaju przyciągając wzrok nieliczną rzeszę grzybiarzy tego dnia. Jako wprawieni w boju podrywacze – penetratorzy postanowiliśmy zagadać miło wyglądającą dupencję. Ukłoniwszy się nisko po same piździsko przedstawiliśmy się grzecznie i poprosiliśmy o króką lekcję gimnastyki. Zamarkowaliśmy szybko chwilowy niedowład liliputa, który ukradkiem chował sparaliżowaną pytę w swoich obcisłych galotach. A sportsmenka, Dorota zaczęła prężyć swe ciało na wszystkie strony – śmiało ukazując nam szeroki wachlarz figur gimnastycznych. Próbując naśladować Dorotkę, liliput nadwyrężył staw lędźwiowy, dlatego postanowiliśmy poprosić Dorotkę o prostszy zestaw ćwiczeń i zeszliśmy do parteru. Tutaj, w negliżu Dorotka pokazywała nam niesamowite ćwiczenia, a widząc lekki niedowład mięśnia pytowego u liliputa – zaczęła go gładzić, mlaskać i pieścić. W tym momencie lekko niesłyszący liliput zamiast słów “mój ty mały krokodylu” usłyszał “weź i zerżnij mnie od tyłu”. Te słowa Dorotki podziałały niczym elektromagnes na blachę – momentalnie tajne zaklęcie sprawiło, że Liliput w pełni wzwodu rzucił się na jędrną dupcię sportsmenki, klepiąc ją, całując i penetrując. W parterze działy się już przeróżne rzeczy. Para zgodnie z zaleceniami starego podrywacza zwiedzała coraz to nowe zakamarki. 69, od tylca o drzewo, klasycznie – każda olimpijska figura erogeometryczna została pięknie zaprezentowana. Gdyby nie pasywny tryb życia Liliputa, który na codzień pracuje jako prezes spółki logistycznej, wieczorami dorabiając do pensji sortując śmieci, to można by było przygotować parę na przyszłoroczną pornolimpiadę w Moskwie. Jednak poprzestaliśmy na wylewnej transfuzji spermy na facjatę naszej sportsłumen. Nieurażona tym faktem, po otarciu śladów potu i spermy Dorota ruszyła biegiem dalej trzewić tężyznę fizyczną… 🙂

W ROLI GŁÓWNEJ… DOROTA!

Stukaliście, pukaliście, błagaliście i domagaliście się podrywu w Kołobrzegu – Macie co chcecie – zamówione – dostarczone. Podrywacze uderzyli prosto do miasta wielu sanatoriów, jednego muzeum Oręża Polskiego, jednego tarasu widokowego oraz uzdrowisk, w których można obłożyć się błotem i borowiną, wykąpać w solance i zatańczyć na rurze w okolicznym barze mlecznym. Tego dnia było nieco chłodno, ale akurat natrafiliśmy na wymianę turnusów w sanatoriach i uzdrowiskach… świetnie się złożyło – postanowiliśmy wstąpić na wieczorek zapoznawczy do jednego z sanatoriów. Tutaj spotkaliśmy nieco schorowanych ludzi z różnymi dolegliwościami. Jednak po kilku chwilach spędzonych wśród mieszkańców tego uzdrowiska, zapoznaliśmy dupeczkę, która bardzo zgrabnie wywijała wszelakie tańce na parkiecie – podskakiwała, poddrygiwała, aż jej biust kilkakrotnie wypadał poza skąpą bluzeczkę – widać było od razu, że Dorota jest pracownikiem tutejszego baru i jeden kuracjusz przytulał się do jej jędrnego biustu. Postanowiliśmy spróbować szczęścia i poderwać tą rozszalałą w tańcu pracownicę tego domu sanatoryjnego. Zanim się zorientowaliśmy o co chodzi – ekipa podrywaczy znalazła się z przytulnym pokoju Doroty racząc się napojem chłodzącym, podczas gdy zgrabne wielkie usta Doroty gładziły zaciekle pytę podrywacza, stawiając ją w stan gotowości i przydatności do dalszego użycia. Jazda bez trzymanki trwała dobre kilkadziesiąt minut, zanim podrywacz uderzył centralnie w otwór gębowy barmanki. Tego było jej jednak za mało i chcąc nie chcąc podczas obmywania pyty po raz kolejny dłoń Doroty znalazła się w okolicach lędźwi podrywacza…. Strzały padły po kilku godzinach ostrego rżnięcia, a jedyne co z tego wieczoru mi zostało, to fioletowy z wycieńczenia żołądź i ślady zębów – ugryzienia na prawym pośladku podrywacza …. oj się działo….

W ROLI GŁÓWNEJ… DOROTA!

Chcecie w ryj? – taki tekst usłyszeliśmy od Doroty zapoznaliśmy na Piotrowskiej w Łodzi za to, że tak nachalnie patrzyliśmy się na jej cycuszki, siedząc w jendnym z pubów. Tak – odpowiedzieliśmy – z miłą chęcią, a drugiego do buzi! Tak oto dość nietypowo rozpoczęła się nasza znajomość. Chwilę później piliśmy już razem piwko i gadaliśmy jak dobrzy, starzy znajomi… Wypatrzyliśmy Dorotę z tłumu zwracając ze względu na jej delikatne, młode i jedwabiste ciałko. Także jej śliczna sukienka przykuła naszą uwagę myśląc … jak dobrze by było wytrzeć ospermionego wacka o tą suknię… Cóż.. tak jakbyśmy przewidzieli całą sytuację – Dorota zabrała nas na swą posiadłość niedaleko Łodzi. Pojechaliśmy pod drzewo, w cień – gdyż żar słońca tego dnia był nie do zniesienia. Raczyliśmy się wodą, kiedy nagle przypadkowo trochę wody rozlało się Dorocie na mą umięśnioną (zwłaszcza w jej dolnej części) klatkę piersiową. Właśnie miałem iść do samochodu po jakąś szmatę, gdy Dorota przytuliła się mocno i zaczęła zlizywać wodę z moich piersi. Potem rozlała jeszcze trochę … trochę więcej w okolicach mojego twardniejącego fiuta. Chwilę potem jej zwinne usta oplatały już mojego żoła, a jej delikatna rączka zdjęła skórę z kutasa… Jej mała i ciasna cipka ścisnęła moego pytonga tak mocno, że myślałem że zaraz mi rozsadzi jaja!!! Jechałem ją na różne pozycje, aż w finalnie ma obfita spermucha utkwiła między jej języczkiem i zębami…

DOROTA

DOROTA

FORMAT FILMU: AVI
ROZMIAR FILMU: ~100 MB
Smród, psie kupy, pudełka po pizzy sprzed 3 lat, stos butelek po ballentinesie w rogu, stare chińskie tenisówki z przegniłymi zelówkami i resztki rozwalonego okna po jednej z imprez oraz ogólny odór rozkładających się resztek po zeszłorocznym bigosie – taki widok przedstawiał mój pokój po latach. Jako erotoman gawędziarz – więcej czasu spędzałem na drapaniu się po jajkach niż na sprzątaniu po sobie – syf ogarnął całą hacjendę. Postanowiłem wezwać pomoc domową, zatrudnić starego babola, który mógłby wysprzątać moje zasyfiałe kąty. Dałem ogłoszenie do lokalnej gazety, a jako że po okolicy kręciło się wiele samotnych kobiet – wiedziałem, że wkróce ktoś się zgłosi. Nie liczyłem na żadną młodą panienkę – chwilowo miałem już dość wysysania kutafona – mym marzeniem było doprowadzenie mojego mieszkania do stanu sprzed kilkunastu miesięcy. Doszło nawet do tego, że administracja bloku w którym mieszkam, zwróciła się do mnie z oficjalnym pismem o natychmiastowe usunięcie zwisających z ram okna zużytych prezerwatyw, zerwanie z okien plakatów porno z Teresą Orlowsky, a także zaprzestanie głośnego oglądania pornoli po 23 – ponoć odgłosy pornuchów z serwisu podrywacze.pl, które notorycznie oglądałem co noc. Następnego dnia wpadła do mnie skąpo ubrana cnotka-Dorotka, jak się przedstawiła. Byłem niemal zszokowany, gdyz takiej seksownej dupeczki moje cztery kąty nie widziały już dawno. To zdecydowane i sympatyczne wejście Doroty do mej hacjendy, spowodowało wzrost ciśnienia w mięśniach w okolicach krocza. Kiedy pokazałem Dorocie co jest do sprzątnięcia, nieco załamała ręce, lecz zauważyła swym bacznym okiem, że także właściciel mieszkania potrzebuje nico odświeżenia. Dostałem kopa w jaja, aż mi się białe gwiazdy pokazały przed oczyma, a kiedy otworzyłem oczy stałem już cały nagi pod prysznicem, gdzie sexowna sprzątaczka zaczęła ustami pieścić mega pytonga… ughh.. swymi ustami rozpaliła w mym wielkim kutasie tyle energii, że rozkręcony strzeliłem prost na sufit. Takie to porządki zrobiła w mym życiu, a także mieszkaniu Dorota, że nie pozostał żaden brudny kłak na podłodze w mej hacjendzie…

Zwiastun epizodu Dostęp do pełnego filmu

DOROTA

DOROTA

FORMAT FILMU: AVI
ROZMIAR FILMU: ~100 MB
Leśny sezon grzybozbiórczo-malniowy właśnie dopiero co się rozpoczął, więc uderzyłem pod Kraków celem penetracji haszczy i zarośli w poszukiwaniu owoców runa leśnego. Gdy przechadzałem się beztrosko pośród szumiejących kniejów, zauważyłem nagle na drodzę niewiastę z pustym workiem z hipermarktu. Pomyślałem w pierwszej chwili, że może to być jedna z uczestniczek akcji SPRZĄTAJMY ZIEMIĘ, lecz po chwili dopadła mnie myśl, że ów niewiasta mogła mieć kłopoty gastralno-monopolowe, a woreczek mógłby jej służyć do oddania tego, co przed chwilą jadła w pobliskiej restauracji. Pomimo różnych myśli postanowiłem sprawdzić, co tak niewinnie wyglądająca dupeczka może robić sama w lesie. Podszedłem blisko na krótką gadkę rozpoznawczą. Dowiedziałem się, że jest to jedna z tych dziewczyn, które zbierają kasę na wyjazd zagraniczny. Brakowało jej zaledwie kilku słoików malin, których sprzedaż przy pobliskiej drodze szybkiego ruchu, pomogłaby w sfinansowaniu tego biletu. Zlitowałem się nad biedaczką. Za granicą przecież tak pięknie wyglądająca laseczka mogłaby zrobić oszałamiającą karierę w krótkim czasie. Postanowiłem wrzucić jej stówę za biustonosz i zobaczymy co powie… Chciałem tylko żeby zrobiła mi jakiś szybki striptiz, lecz z ust jej padła propozycja, której się nie spodziewałem. Dorota postanowiła odwdzięczyć się za mą hojność, wspaniałomyślność oraz dobroduszność. Kolano jej zgieło się w pół a lico jej blade poczęło szukać węża mego rozpalonego w rozporku. Poszukiwania nie trwały zbyt długo – po chwili mój członek sterczał na wierzchu, a po paru minitach ruchów niemal równych jak koła, któe zatacza lokomotywa, usta Doroty wypełniła biała i klejka substancja…

Zwiastun epizodu Dostęp do pełnego filmu

dorota


WEJDŹ Późnym latem, kiedy jeszcze ostatni studencji posuwali w krzakach zziębnięte studentki a na plażach nudystów garstki mężczyzn ze zmarszczonymi z zimna fiutkami przez lornetkę obserwowały taplające się w wodzie stare kaflary, wtedy to postanowiliśmy się wybrać na grzybobranie. Choć deszczy nie było już dobrych kilkanaście tygodni, to jednak nie przezkodziło nam w poszukiwaniach maślaków celem ugotowania zupy. Faktem jest, że taka zupa w połączeniu z chlebem zapijanym zimnym browarem sprzyja popędowi i wzmacnia mięśnie odpowiedzialne za utrzymanie pyty w pozycji pionowej, dlatego postanowiliśmy wypróbować ten babciny sposób przetestować na własnej skórze działanie tych grzybów. Wielki zapęd liliputa, który od rana biegał z obwisłym fajfusem, aby uczynić z kutasa swego maczugę niczym kij baseballowy niestety kończył się niepowodzeniem. Kiedy liliput jeździł na ręcznym, my podrzucaliśmy mu coraz to nowe pornuchy z wypożyczalni. Nie pomógł okład z z ziół głównie z sylfi , polnej mięty, piołunu, mirry, ruty, bylicy, wierzby, jałowca i wielu innych. Nic to niestety nie pomagało. Sąsiadka – stara alkoholowa lampucera, zionąc zmiksowanym czosnkiem, wyciągiem z knura i fasolką po bretońsku próbowała przez całe popołudnie stworzyć miksturę ujędrniającą penis liliputa. Niestety mikstura ta nie działała na niego w żaden sposób, a jedynym skutkiem ubocznym jaki wszyscy odczuli było całkowite rozwolnienie i przerażający i niesamowicie śmierdzący swąd z tyłka. Efektem tego są hemoroidy, jakie pozostały przy analu. Nie bacząc jednak na wszelkie przeciwności losu ruszyliśmy w poszukwianiu grzyba maślaka, który uleczy skruszone pyty. Przechadzając się pośród krzaczorów zauważyliśmy między drzewami szybko poruszającą się postać. Była to blondwłosa niewiasta, której białe dresiki lśniły w leśnym gaju przyciągając wzrok nieliczną rzeszę grzybiarzy tego dnia. Jako wprawieni w boju podrywacze – penetratorzy postanowiliśmy zagadać miło wyglądającą dupencję. Ukłoniwszy się nisko po same piździsko przedstawiliśmy się grzecznie i poprosiliśmy o króką lekcję gimnastyki. Zamarkowaliśmy szybko chwilowy niedowład liliputa, który ukradkiem chował sparaliżowaną pytę w swoich obcisłych galotach. A sportsmenka, Dorota zaczęła prężyć swe ciało na wszystkie strony – śmiało ukazując nam szeroki wachlarz figur gimnastycznych. Próbując naśladować Dorotkę, liliput nadwyrężył staw lędźwiowy, dlatego postanowiliśmy poprosić Dorotkę o prostszy zestaw ćwiczeń i zeszliśmy do parteru. Tutaj, w negliżu Dorotka pokazywała nam niesamowite ćwiczenia, a widząc lekki niedowład mięśnia pytowego u liliputa – zaczęła go gładzić, mlaskać i pieścić. W tym momencie lekko niesłyszący liliput zamiast słów “mój ty mały krokodylu” usłyszał “weź i zerżnij mnie od tyłu”. Te słowa Dorotki podziałały niczym elektromagnes na blachę – momentalnie tajne zaklęcie sprawiło, że Liliput w pełni wzwodu rzucił się na jędrną dupcię sportsmenki, klepiąc ją, całując i penetrując. W parterze działy się już przeróżne rzeczy. Para zgodnie z zaleceniami starego podrywacza zwiedzała coraz to nowe zakamarki. 69, od tylca o drzewo, klasycznie – każda olimpijska figura erogeometryczna została pięknie zaprezentowana. Gdyby nie pasywny tryb życia Liliputa, który na codzień pracuje jako prezes spółki logistycznej, wieczorami dorabiając do pensji sortując śmieci, to można by było przygotować parę na przyszłoroczną pornolimpiadę w Moskwie. Jednak poprzestaliśmy na wylewnej transfuzji spermy na facjatę naszej sportsłumen. Nieurażona tym faktem, po otarciu śladów potu i spermy Dorota ruszyła biegiem dalej trzewić tężyznę fizyczną… 🙂 . DALEJ >>

dorota


WEJDŹ Stukaliście, pukaliście, błagaliście i domagaliście się podrywu w Kołobrzegu – Macie co chcecie – zamówione – dostarczone. Podrywacze uderzyli prosto do miasta wielu sanatoriów, jednego muzeum Oręża Polskiego, jednego tarasu widokowego oraz uzdrowisk, w których można obłożyć się błotem i borowiną, wykąpać w solance i zatańczyć na rurze w okolicznym barze mlecznym. Tego dnia było nieco chłodno, ale akurat natrafiliśmy na wymianę turnusów w sanatoriach i uzdrowiskach… świetnie się złożyło – postanowiliśmy wstąpić na wieczorek zapoznawczy do jednego z sanatoriów. Tutaj spotkaliśmy nieco schorowanych ludzi z różnymi dolegliwościami. Jednak po kilku chwilach spędzonych wśród mieszkańców tego uzdrowiska, zapoznaliśmy dupeczkę, która bardzo zgrabnie wywijała wszelakie tańce na parkiecie – podskakiwała, poddrygiwała, aż jej biust kilkakrotnie wypadał poza skąpą bluzeczkę – widać było od razu, że Dorota jest pracownikiem tutejszego baru i jeden kuracjusz przytulał się do jej jędrnego biustu. Postanowiliśmy spróbować szczęścia i poderwać tą rozszalałą w tańcu pracownicę tego domu sanatoryjnego. Zanim się zorientowaliśmy o co chodzi – ekipa podrywaczy znalazła się z przytulnym pokoju Doroty racząc się napojem chłodzącym, podczas gdy zgrabne wielkie usta Doroty gładziły zaciekle pytę podrywacza, stawiając ją w stan gotowości i przydatności do dalszego użycia. Jazda bez trzymanki trwała dobre kilkadziesiąt minut, zanim podrywacz uderzył centralnie w otwór gębowy barmanki. Tego było jej jednak za mało i chcąc nie chcąc podczas obmywania pyty po raz kolejny dłoń Doroty znalazła się w okolicach lędźwi podrywacza…. Strzały padły po kilku godzinach ostrego rżnięcia, a jedyne co z tego wieczoru mi zostało, to fioletowy z wycieńczenia żołądź i ślady zębów – ugryzienia na prawym pośladku podrywacza …. oj się działo…. DALEJ >>