Archiwa kategorii: kastrat

Kochaj geja swojego jak siebie samego

Śmiechem – żartem okazało się dziś w mej nadającej sporo animuszu pracy, iż pracuję z człowiekiem, który mógłby spokojnie stanąć obok Szymona Niemca, Roberta Biedronia i głośno krzyknąć w kierunku wymachującego złowrogo w ich stronę pięścią pana Wierzejskiego z LPR. Nieco mnie zastanowiło zachowanie jegomościa, gdyż ten na ogół przeciętnie wyglądający człek – bezkontaktowo stwarza wrażenie zwykłego tubylca podrywającego pod sklepem nocnym w piątki wieczór przechodzące obok cizie.
Jak się dalej okazało – im dłużej siedzę w robocie, tym więcej ciekawych opowieści zasłuchuję – gość pracuje w dziale HR, czyli tych, którzy wyłapują takich szpeców jak ja, dzwonią do nich i namolnie mlaskając upierdliwym tonem głosu zapraszają na rozmowę kwalifikacyjną, a następnie egzaminują.
Pomyślałem sobie – bardzo dobrze się stało, że akurat mnie zwerbowała sympatyczna brunetka, aczkolwiek gdybym się nadział na takiego gościa jakiego opisałem wyżej na mojej pierwszej rozmowie kwalifikacyjnej – śmiem wątpić, czy pracowałbym tam, gdzie dziś zaiwaniam.
Trzy laski, które niemal otoczyły go swoimi biurkami w pokoju ewidentnie molestują gościa stawiając go pod ścianą w pozycji centrycznej. Oj – wyobrażam sobie jakie gość musi przeżywać raz spazmy, a raz ekstazy nerwowe – widząc ukradkiem przechadzającego się powabnym krokiem wzdłuż korytarza pracownika działu logistyki. Chwilę później odrywając wzrok od gościa, który znika w swym pokoju biurowym, zmartwiony pracownik działu kadr zostaje z miejsca przywrócony do pionu przez chamskie i bezwzględne spojrzenia pozostałych pracownic.
Gdyby nie chujowy głos, którym obdarzony został ów człek (przypomina ten głos nieco wokal ostatniego znanego kastrata śpiewaka) można by przypuszczać że właśnie w twej obecności wypowiada się 9 – letnie dziecko.
Nie bądźcie na mnie wkurwieni, że po tym jak odłączyłem od teamu podrywaczy tworzę historie wyssane z dupy.
Te historie tworzy życie a mnie – skromnemu Pankracemu pozostaje te pierdoły ino spisać na kompa.

Liczę, że nie będę miał do czynienia z wyżej wymienionym pacjentem – ot tak napatoczył mi się dziś, to go lekko opisałem.
Tym razem udaję się na balkon z nieodzownym w rejonach morskich czarnym specjalem, aby delektować się darciem ryja z opery leśnej w sopocie, w której ma dziś ponoć wystąpić śmietanka polskiej sceny rozrywkowej – margaryna flinta i zespół z gliwic – cztery kurwy i ksiądz kibic.

Zwyczajem pradawnym rozpocznę tradycję umieszczania na koniec swych postów puentę – czyli dwa hajku i jeden głupi dowcip – jak mawiał niezawodny i zawsze erekcyjny brzóska brzóskiewicz:

1.
Żeby nie było wypadków samochodowych nie należy nalewać mężczyznom alkoholu.
A kobietom benzyny.

2.
Seks po 10 browarach przypomina grę w bilarda, tylko zamiast kija masz kawałek sznurka…

a teraz dofcip:
Wchodzi sobie punkt G do baru. W środku sami mężczyźni. Punkt się rozgląda i rzuca:
– Panowie, podobno ktoś mnie szukał…