Archiwa kategorii: marta

Marta rodzinne historie z Liliputem.


Pani Marta z Panem Liliputem żyli przaśnie i dostatnie w pyrolandii. Nie wadził im sąsiad z góry, który całymi wieczorami walił samogon, słuchał Radia M. i miał co noc wizję przyszłości, o czym co noc regularnie o 3 informował na klatówie wszystkich sąsiadów. Nie narzucała im się także sąsiadka z naprzeciwka, która całą niemal dostępną w domu powierzchnię wykorzystywała na amatorską hodowlę buraków pastewnych, zamieniając szafki, pawlacze, stoły, kredensy, szuflady, krzesła, sufity podwieszane i wszystkie inne możliwe miejsca w wielkopowierzchniowe domowe gospodarstwo rolne. Oboje nie mając jakichkolwiek obiekcji lubili pokazywać się razem na osiedlu – ba – ku podniesieniu ciśnienia rozzłoszczonym moher beretom trzymali się zaręce a nawet całowali idąc po dzielni – tym samym siejąc zły przykład pośród nielicealnej jeszcze młodzieży. Spotkykając często po drodze czy to listonosza, czy też pracowników miejskiego przedsiębiorstwa oczyszczania – zawsze któryś z nich dostawał klapsa, bądź też dłoń Pani Marty wędrowała w górę i dół – w górę, a później na boki wzdłuż krocza pędzącego ze świeżym zaopatrzeniem osiedlowego sklepu w śmietanę, pana Henia. Obojgu nie przeszkadzały kuse spojrzenia na tyłeczek liliputa osiedlowej gejowskiej śmietanki, która bezwstydnie na oczach betonowego osiedla obmacywała się po pośladkach ubranych w skórzane łaszki, niczym z gay parady. Co prawda oboje nie poruszali się w zbytnio w środowisku homo, jednak skórzana odzież, czapki z nutrii oraz sandały z koziej pały zawsze wzbudzały w nich jak najbardziej pozytywne emocje – zupełnie jak woda po ogórkach penetrująca przełyk na drugi dzień po imprezie. Oboje wiedli bardzo szczęśliwe życie – dorobili się syna. Ona sprzątała w biura w centrali nasiennej, a on żył od lat zgodnie z powiedzeniem – Krawiec kraje jak mu staje. A że Liliputowi stawał bardzo często i bez powodu, dlatego jako krawiec damsko – męski radził sobie w tym zawodzie całkiem przyzwoicie. Ponieważ miał kontakt podczas zdejmowania pomiaru z niejedną zaniedbaną przez mężą trzydziestoletnią laseczką, toteż i dobrym posuwem z biodra, wykształconym przez stosunki analne mógł się pochwalić. Mając wielkie grono fanek z powodu niezawodnej, zawsze stojącej kuśki – Liliput miał spory obrót w interesie, toteż naszej omawianej parce żyło się raczej przystojnie. Pewnego dnia jednak po wielomiesięcznej separacji spowodowanej żylakami, polipem, ropniem, kłykcinami i zapaleniem odbytu Liliputa. Parka pomimo niebywałej chrapki na swoje narządy płciowe w pozycjach 69 i podobnych połączonych z oralną penetracją odbytu pozycjach została pozostawiona na pastwę samotnego rękądzieła na wiele miesięcy. W tym czasie oboje poddawali się uciechom korzystając z dostępnych wszem i wobec domów uciech oraz studenckich dyskotek, gdzie zawsze prezerwatyw w kiblach pływa więcej niż na sali jest tańczących par. Jednak po miesiącach własnoręcznej masturbacji schorzenia Liliputa na tyle zmalały, że parka zdecydowała się na odświętną formę odbycia stosunku. Zaprosili ekipę podrywaczy, a reżyser Rafał oprócz standardowej formy scenopisarsko – narratorsko – montażowej zajął się także wstępem do bardzo owocnego, nietypowego rżnięcia. Wieloletni staż małżeński państwa Liliutów utwierdza widza obserwującego ich zmagania na ekranie w fakcie, iż tak naprawdę nie wszystkie formy kopulacji zostały jeszcze odkryte, a kamasutra stanowi jedynie wąski wycinek z tego co tak naprawdę odbywa się w małżeńskich łożach. Z tego miejsca chcielibyśmy serdecznie podziękować pani Marcie, która pomimo trafnych uwag reżysera wytrwała do końca prezentując soczystą, wilgotną i pełną wigoru cipkę. A panu Liliputowi gratulujemy oczywiście wytrwałości w rżnięciu, kondycji, erekcji, podręcznikowego pokazu ruchów posuwistych, a także niekiepskiej pomimo upływających lat prezentacji własnego mięśnia. Myślę, że ten podryw będzie wyrazistym podręcznikiem dla młodych adeptów sztuki chędożenia, stawiających swoje pierwsze pyty przed rozkraczonymi laseczkami.

MARTA

Zabłądziłem dziś w jakimś Pierdziszewie Dolnym.. nie mogłem znależć drogi powrotnej.. na przystanku PKS stała tubylczyni – laska, która już dużo czasu czekała na autobus.. Pomogła mi a ja postanowiłem pomóc jej (znając zarobki ludzi w małych miejscowościach)… szybki lodzik w małej miejscowości i po kłopocie..

W ROLI GŁÓWNEJ… MARTA!

Pani Marta z Panem Liliputem żyli przaśnie i dostatnie w pyrolandii. Nie wadził im sąsiad z góry, który całymi wieczorami walił samogon, słuchał Radia M. i miał co noc wizję przyszłości, o czym co noc regularnie o 3 informował na klatówie wszystkich sąsiadów. Nie narzucała im się także sąsiadka z naprzeciwka, która całą niemal dostępną w domu powierzchnię wykorzystywała na amatorską hodowlę buraków pastewnych, zamieniając szafki, pawlacze, stoły, kredensy, szuflady, krzesła, sufity podwieszane i wszystkie inne możliwe miejsca w wielkopowierzchniowe domowe gospodarstwo rolne. Oboje nie mając jakichkolwiek obiekcji lubili pokazywać się razem na osiedlu – ba – ku podniesieniu ciśnienia rozzłoszczonym moher beretom trzymali się zaręce a nawet całowali idąc po dzielni – tym samym siejąc zły przykład pośród nielicealnej jeszcze młodzieży. Spotkykając często po drodze czy to listonosza, czy też pracowników miejskiego przedsiębiorstwa oczyszczania – zawsze któryś z nich dostawał klapsa, bądź też dłoń Pani Marty wędrowała w górę i dół – w górę, a później na boki wzdłuż krocza pędzącego ze świeżym zaopatrzeniem osiedlowego sklepu w śmietanę, pana Henia. Obojgu nie przeszkadzały kuse spojrzenia na tyłeczek liliputa osiedlowej gejowskiej śmietanki, która bezwstydnie na oczach betonowego osiedla obmacywała się po pośladkach ubranych w skórzane łaszki, niczym z gay parady. Co prawda oboje nie poruszali się w zbytnio w środowisku homo, jednak skórzana odzież, czapki z nutrii oraz sandały z koziej pały zawsze wzbudzały w nich jak najbardziej pozytywne emocje – zupełnie jak woda po ogórkach penetrująca przełyk na drugi dzień po imprezie. Oboje wiedli bardzo szczęśliwe życie – dorobili się syna. Ona sprzątała w biura w centrali nasiennej, a on żył od lat zgodnie z powiedzeniem – Krawiec kraje jak mu staje. A że Liliputowi stawał bardzo często i bez powodu, dlatego jako krawiec damsko – męski radził sobie w tym zawodzie całkiem przyzwoicie. Ponieważ miał kontakt podczas zdejmowania pomiaru z niejedną zaniedbaną przez mężą trzydziestoletnią laseczką, toteż i dobrym posuwem z biodra, wykształconym przez stosunki analne mógł się pochwalić. Mając wielkie grono fanek z powodu niezawodnej, zawsze stojącej kuśki – Liliput miał spory obrót w interesie, toteż naszej omawianej parce żyło się raczej przystojnie. Pewnego dnia jednak po wielomiesięcznej separacji spowodowanej żylakami, polipem, ropniem, kłykcinami i zapaleniem odbytu Liliputa. Parka pomimo niebywałej chrapki na swoje narządy płciowe w pozycjach 69 i podobnych połączonych z oralną penetracją odbytu pozycjach została pozostawiona na pastwę samotnego rękądzieła na wiele miesięcy. W tym czasie oboje poddawali się uciechom korzystając z dostępnych wszem i wobec domów uciech oraz studenckich dyskotek, gdzie zawsze prezerwatyw w kiblach pływa więcej niż na sali jest tańczących par. Jednak po miesiącach własnoręcznej masturbacji schorzenia Liliputa na tyle zmalały, że parka zdecydowała się na odświętną formę odbycia stosunku. Zaprosili ekipę podrywaczy, a reżyser Rafał oprócz standardowej formy scenopisarsko – narratorsko – montażowej zajął się także wstępem do bardzo owocnego, nietypowego rżnięcia. Wieloletni staż małżeński państwa Liliutów utwierdza widza obserwującego ich zmagania na ekranie w fakcie, iż tak naprawdę nie wszystkie formy kopulacji zostały jeszcze odkryte, a kamasutra stanowi jedynie wąski wycinek z tego co tak naprawdę odbywa się w małżeńskich łożach. Z tego miejsca chcielibyśmy serdecznie podziękować pani Marcie, która pomimo trafnych uwag reżysera wytrwała do końca prezentując soczystą, wilgotną i pełną wigoru cipkę. A panu Liliputowi gratulujemy oczywiście wytrwałości w rżnięciu, kondycji, erekcji, podręcznikowego pokazu ruchów posuwistych, a także niekiepskiej pomimo upływających lat prezentacji własnego mięśnia. Myślę, że ten podryw będzie wyrazistym podręcznikiem dla młodych adeptów sztuki chędożenia, stawiających swoje pierwsze pyty przed rozkraczonymi laseczkami. .

marta

MARTA

FORMAT FILMU: AVI
ROZMIAR FILMU: ~100 MB
Zabłądziłem dziś w jakimś Pierdziszewie Dolnym.. nie mogłem znależć drogi powrotnej.. na przystanku PKS stała tubylczyni – laska, która już dużo czasu czekała na autobus.. Pomogła mi a ja postanowiłem pomóc jej (znając zarobki ludzi w małych miejscowościach)… szybki lodzik w małej miejscowości i po kłopocie..

Zwiastun epizodu Dostęp do pełnego filmu