LUIZA

Gdy kuśka ciśnie się bezpardonowo na rozporek – nie ma dłużej podtrzymywać tej mało komfortowej sytuacji, gdyż może się to skończyć niekontrolowaną sytuacją. A takie akcje przecież niejednokrotnie zdarzają się podczas podróży autobusem. Gdy tego wilgotnego jak dziewicza cipka wieczora wybrałem się na ulice Londka zdumiałem się, gdy pośród tłumu spieszących z pracy do domu londyńczyków zauważyłem parkę, która przy skwerze głównym dość namiętnie się całowała. Ona gładząc go po pycie już szykowała się do zgięcia kolana w celu naocznego przetestowania istniejącej możliwości zasmakowania odoru męskiego krocza, a on bezczelnie pośród przechodniów, drugą ręką przygarniał głowę niebieskookiej czarnulki do swego krocza coraz mocniej. Parka nie robiła sobie niczego z krzywo patrzących na nich londyńczyków. Właśnie dziewczyna miła rozpinać rozporek – podbiegłem nawet obok aby się załapać na jakieś publiczne obciąganko – lecz właśnie w tym momencie kątem oka zauważyłem jaskrawozielone mundurki angielskiej policji, która w trybie natychmiastowym udzieliła kochającym się reprymendy, wystwiła mandat i odwiozła na komisariat. Miałem nieco szczęścia, bo prawdopodobnie wystawiając swą kuśkę na pokaz publiczny zostałbym deportowany. Emocje wzięły górę nade mną i chcąc – nie chcąc złapałem za jędrne pośladki przechodzącą właśnie obok studentkę londyńskiego koledżu. Jej uśmiech i brak negatywnej spontanicznej reakcji na mój nieprzemyślany czyn wywołał jeszcze więcej huuraoptymizmu, z którym to udałem się na zaułek. Tu pośród ciasnych uliczek i poruszających się w niewielkich odległościach od siebie anglosaskich taksówek, dojrzałem zakłopotaną ciemnowłosą lasencję. Wpadłem na genialn pomysł, aby zapytać ją o godzinę, ilość posiadanego rodzeństwa, czy sposób domowej hodowli borsuka, lecz zanim cokolwiek zdążyłem wydobyć z gardła, zostałem brutalnie naciągnięty przez Luizę na zakup karty przewozowej za pięć funciaków, która umożliwiłaby mi swobodne poruszanie się po całym Londku. Bez wahania przstałem na jej propozycję, jednak zasugerowałem abyśmy się udali prosto do mojej hacjendy, gdzie trzymam całą gotówkę. Po drodze mogłem się dowiedzieć, że Luiza pochodzi z marokańskiej rodziny garncarzy, z których to większość trudniła się wypasem owiec, sadzeniem kaktusów i piciem ogromnych ilości alkoholowych specyfików. Nie widząc możliwości rozwoju i kształcenia się w fachu garncarsko – owczym, Luiza postanowiła wstąpić w szeregi chórzystów Armii Czerwonej, którzy to przejazdem zawitali w jej rodzinnych stronach. Wraz z nimi podróżując po świecie, poznała plemię afrykańskich, długokutasych pigmejów, którzy pomimo bardzo niskiego wzrostu posługiwali się pięćdziesięciocentymentrowymi penisami. Tak jej zaimponowali, że postanowiła zostać w Afryce, by po kilku miesiącach przyjechać do Londka w poszukiwaniu kwiatu lotosu, wysokozmineralizowanych psich kup, oraz przydatnego przy kształtowaniu wzorów w garncarstwie – pazurów jeżozwierza. Póki co siedzi w Londku pozanając nowych ludzi i czerpiąc inspiracje z obscenicznych gazet hedonistycznych, kształtuje swą osobowość w tańcu i śpiewie, recytując wiersze w tutejszym teatrze nowoczesnym. Rozilczając się za kartę podróżniczą postnowiłem przedstawić jej dziesięciokrotnie większą finansowo propozycję w zamian za dokładne wylizanie pyty. Znając już jej otwartość na nowych ludzi i nowe wyzwania Luiza bez odpowiedzi zdejmując odzienie wierzchnie sięgnęła po mą pytę. Ubijania masła trwało w kilkanaście minut w różnorakich pozycjach, czego efektem końcowym było spermowe zwieńczenie jej oralnego wysiłku fizycznego na twarzy. Dziś siedząc i słuchając w teatrze jej śpiewu, nieraz nachodzi mnie chęć by zeszła ze sceny na dół do mnie i twarzą swą przykryła rozporek…

LEYLA

Nasza ekipa kombinując w Londku zdroju parę tygodni zarobila okolo 1000 funciaków, a że postanowiliśmy jakąś tą kasę zainwestować żeby przynajmniej w zcęści zrekompensować sobie straty, jakie poniesliśmy przyjeżdzając tutaj (napad hodowców trzody chlewnej na sąsiedni sklep z wieprzowiną), toteż zaprosiliśmy w swe skromne progi Toniego. Tonny jest starym znajomym, maklerem giełdowym, który nie tylko dobrze potrafi doradzić w co zainwestować ten nasz krnąbrny szmalec, lecz także dobrze potrafi wymachiwać pytą. Znając upodobania sexualne Toniego postanowuiliśmy zaprosić go do siebie i zaprezentować mu kolekcję wibratorów analnych i damskich podwiązek, które przywieźliśmy z ojczyzny na handelek. Wielce się ucieszył nasz podstarzały pierdziel, dlatego też zaczął nawijać nam o możliwości zainwestowania naszych funduszy w plantację trzciny, hodowlę kangurów, bądź też – co wydawało nam sięnajbardziej rentowne w krótkim okresie czasu – w finansowe kontrakty terminowe oraz inne równoważne instrumenty finansowe rozliczane pieniężnie, umowy forward dotyczące stóp procentowych, swapy akcyjne, swapy na stopy procentowe i swapy walutowe. Zaczął nam właśnie wyjaśniać po kolei o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi, kiedy to zadzwoni trzykrotnie po dwókroć ktoś do drzwi. Otwierając drzwi Tonny miał już w kieszeni przygotowaną pięść na złoczyńcę, którzy często ostatnimi czasy niepokoją tubylców. W drzwiach jednak zamiast bandziory stanęła zgrabna dupeczka, która przedstawiając się jako Leyla, zaproponowała domownikom niebanalne sprzątanie chaty, która w wyniku dotknięcia jej magicznej szmaty stanie się lśniącym grajdołem. Mając na uwadze fakt, że zakątek w którym mieszkaliśmy nie był od miesięcy sprzątany – nawet po Azerbejdżańskich poprzednikach, po których przejeliśmy pokój – zdecydowaliśmy się od razu, a Tonny płacąc tradycyjnie po angielsku – z góry – zaprosił szerokim wymachem ramienia w powitalnym geście tą sympatyczną sprzątaczkę do środka. Faktem jest, że za taką usługę Leyla zazwyczaj pobiera opłatę w wysokości 345 rupii indyjskich, czyli w przeliczeniu na funciaki jest to równowartośc 12 funtów szterlingów. Niestety ani Tommy ani nikt z naszej ekipy, dlatego też dla równego rachunku Tommy zaproponował niewiaście, oprócz dokładnego wyczyszczenia mieszkanka, masaż pyty wystawionej z majtochów. Całkowicie nieobrzuona tym faktem mieszkanka Londka wzięła się do roboty z ochota gładząc ustami maklerskiego fiuta. Po całym fakcie zdaniem Tonniego inwestycja w Leylę jest przykładem dobrej, spełnionej i opłacalnej, gdyż ów chwila przyjemności pozwoli skupić mu się na podemowaniu właściwych decyzji.

CLAUDIA

Siedząc z kumplami w Londku kombinowaliśmy przy Teachersie jak ściągnąć do chałupy jakieś lachony – niekoniecznie polskiego pochodzenia. W Londku co prawda towaru masa, lecz jak się skusisz po jakiś towar – ktoś ci prowizorycznie może włożyć od tyłu kutasa. Na te sprawy trzeba uważać – miec cały czas oczy na około głowy, obserwując zwłaszcza podczas pobytu w dzielnicy dupodajnej Londka zwanej banalnie Soho. Zagnieżdżając się w uliczkach tajemniczego Londka natknęliśmy się nieraz na okoliczne odziane w skąpe spódniczki dupeczki, które zachęcały nas do wspólnego chędożenia. Nie skusiliśmy się jednak na to słysząc ich drobnomieszczański, rosyjski akcent. Temat rosyjski tego lata był wyniesiony na tapetę z powodu pogłoski o coraz większej ilości zachorowań rosyjskie rezydentki na rzerzączkowe zapalenie pochwy. Powiedziałem sobie… ho ho .. co to to nie… choć w majtochach mam trzecie plenum spółdzielni zenum, to nie mam zamiaru ryzykować mocząc swojego fajfusa w zapyziałej, zawirusowanej cipki. Jaka by nie była ładna, gładka, wygolona – to i tak nie miałem zamiaru skusić się na jakąkolwiek dupeczkę zza wschodniej granicy. Tak czy siak udałem się w dalsze zaułki, gdzie kręciło się dużo więcej fajnych, pachnących opalony dupodajnych lachonów. Postanowiłem zakręcić przy jednej z tych co tyłek wypychają wyżej niż głowę mają wkręcając, że mam niezły nieporządek w chałupie i chciałbym zrobić tam generalny porządek. Laska może nie wyglądała zbyt rewelacyjnie, jej szeroka spódnica zakrywała – zadawało się dość szeroką – dupę. Laska zgodziła się nieco odświeżyćmoje mieszkanko w zamian za drobną opłatę. Także postanowiliśmy rzucić wspólnie nieco okiem na stan mojego mieszkanka dzień później. Dzwonek do drzwi poderwał mnie nieco z siedzenia, a podbiegając do drzwi wyrąbałem szlifa o wystający wibrator, który zostawiła ostatnia laska, którą podejmowałem w domu – portugalska lodziara. Krew lekko zamroczyła widoczność przed oczyma, jednak nie uniemożliwiło mi to otwarcie drzwi. Poinformowałem tylko tą odzianą w wąskobiodrowe spodnie laseczkę, że cała chałupa jest praktycznie do sprzątnięcia, kiedy to zacząłem widzieć laskę wyraźniej. Zmieniłem zatem plany rzucając jej propozycję nie do odrzucenia dotyczącą zrobienia lodzika za 20 pandziaków. Zniechęcona i zdegustowana początkowo, w późniejszym terminie zgodziłą się już bez jakiegokolwiek marudzenia zginając się w kolanie i wychowując ruchy wahadłowe. Nieco później już po spuszczeniu się do otworu gębowego pani Klaudia będącą w Lonku rezydentką podejmującą polskich turystów, zaproponowała mi małą przechadzkę po niedostępnych dla przeciętnych turystów. Tutaj w zaułkach także poświęcono mi nieco czasu, czego efektem było zalanie ściany ciepłą spermą..

CRISTINE

Gdyby nie kumpel, który wpadł do mnie na hatę prosto z budowy, to bym pewnie tego dnia zaległ gdzieś pomiędzy opakowaniami po pizzy a zużytymi kondonami. Psikuta, który odwiedził mnie tego wiczora cały umorusany w smole, brokacie z pobliskiej fabryki oraz w gołębich odchodach, gdyż nad budynkiem, gdzie wstawiają chłopaki okiennice, dlugoletni hodowca drobiu – James hoduje gatunki ptaków specjalizujące się w produkowaniu wielkich ilości odchodów. Jak mówił robotnikom James – ów odchody stanowią doskonały półprodukt dla całych osiedli ogrzewanych biomasą. Nie przejmując się czymkolwiek, Psikuta zdjął buty, by swąd z jego skarpetek nareszcie się przestał kumulować i otulił swoim słodkawo – kwaśno – zjełczałym bukietem posmaków. Kiedy moje nozdrza przyjęły w swoje objęcia te walące obleśne zapachy, automatycznie ma noga została skierowana bezpośrednio w półdupek Psikuty, kierując go w trybie natychmiastowym do łazienki. W momencie, kiedy ten nieoczekiwany gość kończyl walić niemca po kasku pod prycznicem zdejmując ser, rozległ się dzwonek do drzwi. Zza nich wyłoniła się nieśmiała czarnula mówiąc coś o ulotkach. Początkowo myślałem, że to jedna z mudżachedińskich hodowców drobiu pierzastego i borówek, które tego dnia w Londku Zdroju miały swój coroczny zlot. Jednak tą dupeczką okazała się kusooka wyuzdana i bezpruderyjna Krycha. Jako że Krycha dobrze nawijała w angielskim dialekcie, toteż mogliśmy z Psikutą przeprowadzić z nią krótką konwersację na temat ogólnego sposobu sadzenia ogórków szklarniowych w środowisku nieprzyjaznego klimatu okołozwrotnikowego w anglosaskim. Jednak nasza konwersacja nie potrwała zbyt długo, gdyż Pcikucie jakos zdębiały jajca, kiedy pocierał je podczas kąpieli pod prysznicem. Toteż oboje zaczeli mieć się ku sobie coraz bardziej, a w tym czasie Psikucie penis jak długi wyskoczył z rozporka. Krycha porwałą się do ssania niczym tyrys bengalski wylizując wszelkie zakamarki chowane dotychczas w cieniu robotniczych onuc. Wielki spust i wylizanie pałki spowodował niemały zamęt w głowie Psikuty, którego zwiotczałe powytryskowe mięśnie straciły możliwość podtrzymania w pozycji wertykalnej całego ciała. Osunął się chłopina na zmienię, kiedy to jeszcze Krycha zlizywała z warg ostatnie fragmenty spermowego wytrysku Psikuty. Jednak osunięcie, którego dokonał cwaniacko psikuta zostało wykorzystane do tego,, by po raz kolejny klepnąć Krychę po jędrnym tyłeczku i pozostawić na nim pamiątkę – polską krwistą malinkę.

KAROLINA

Jakkolwiek wachlarz rodzajów i odmian starczego otępienia bogatym jest niewątpliwie, dwa podstawowe typy zdają się dominować w naszym (zapewne nie tylko w naszym biorąc pod uwagę opinie psychiatrów) społeczeństwie. Po pierwsze teoria spisku. Po drugie otępienie religijne. Przy czym obie te przypadłości mają tendencję do łączenia się w różnych proporcjach i konfiguracjach. Topos starych bab (i rzadziej dziadów) krzyżem leżących na kościoła posadzce wpisany został dawno temu w kulturę tak mocno, że zgodnie z regułą binarnej opozycji tłumaczy poniekąd powszechną niechęć ludzi młodych do omawianej instytucji. Starość i młodość, tradycja i technika, żarliwa wiara i optymistyczna młodzieńcza chęć życia tradycyjnie stanowiły dwie konstelacje znaczeń, dwa różne nieprzekładalne światy. Szaleństwo zogniskowane we właściwych instytucjach � zakładach psychiatrycznych, kółkach różańcowych, subkulturach notorycznych klientów placówek ochrony zdrowia (klasyczne „pan tu nie stał”) � nabiera niejako cech normalności na swoich własnych prawach. Łamiąc logikę przynależności, wtargnięcia szaleństwa w racjonalny świat ludzi w wieku przed- i produkcyjnym budzą śmiech i politowanie. Magiczną tę formułę eksploatuje ów witz epizod skupiający się wokół dwóch postaci – misia i jego sąsiadki. Wcześniejsza klasyczna sąsiedzka nienawiść, nie będąca przypadłością jedynie przypadków geriatrycznych, podszyta zostaje racjonalnością świata magii wyrażoną w języku stricte religijnym. Finta w fincie polega na tym, że to, co w laickich krajach Europy Zachodniej, czy chociażby u naszych sąsiadów Czechów wywołałoby śmiech beztroski i niekontrolowany, u mnie osobiście budzi głęboką zadumę. Przypominam sobie swoją dozorczynię (lat 40+) nucącą Marsyliankę podczas czyszczenia psich odchodów na klatce schodowej. Po krótkiej rozmowie zostaję oświecony, iż melodia nie jest hymnem Francji, a pieśnią do Matki Boskiej Po-Trzykroć-Przedziwnej. Córka mojego sąsiada (17 lub 18) raczy mnie ciepłym „Bóg zapłać”, gdy pomagam jej znieść rower po schodach. Wreszcie inna moja sąsiadka (50+), której dziecko po raz kolejny odsiaduje wyrok za bliżej nieokreśloną niewinność w bliżej nie znanym mi zakładzie karnym literalnie notorycznie poleguje plackiem w lokalnej placówce parafialnej… o czym głośno szepcze cały blok zainteresowany sprawami Wspólnoty. I tak rodzi się we mnie poczucie zniesienia oczywistej dotąd granicy, otoczenia od środka. Każde z tych wydarzeń osobno może być bez znaczenia. Takie „niby nic, a jednak”. To samo szaleństwo płynie do mnie z telewizji, Internetu, prasy, urywków rozmów na ulicy… I uśmiech zastyga mi na ustach widząc jak nieco zgredziały pytong misia ląduje zaraz po przyjściu sasiadki w jejże ustach. Lodzik jaki miał miejsce tego dnia za ścianą mojego pokoju, co też mogłem podsłuchac jak i zaobserwować, spowodował niemały zamęt pośród klatkowej gawiedzi. A powiedzieć trzeba stanowczo, iż wieści szczególnie w naszej klatkowskiej rozchodzą się bardzo szybko….

KAROLINA

LESBY

Tradycyjnie już w październikowy poranek odwiedziliśmy krakowski dworzec główny, gdzie zazwyczaj między torami przechadzają się młode dupeczki, idące do pracy w pobliskiej fabryce butelek do wina, swożni i okładek do zeszytów. Zwyczajowo też tego ranka pomiędzy peronami krążyły hordy pijanych meliniarzy, bezowocnie poszukiując resztek kiepów i niedogryzionych bułek w śmietniku. Swąd z pobliskiego baru zapiekankowego oraz smród śpiących od 2 tygodni rumuńskich koczowników dotarł do mych nozdrzy, w których odkładały się coraz większe ilości kóz. Postanowiłem wyprowadzić kozy na spacer chrząkając siarczyście i wypluwając zzieleniałą flegmę na platformę peronu. Ten drobny incydent zauwazyły 3 seksowne dupcie, które właśnie chwilę wcześniej popłakały się ze śmiechu widząc starą dworcową tubylczynię – Grubą Zochę, która po 3 winiachu od rana, ciągnęła za sobą rozklekotane radio z wystającymi zeń zużytymi prezerwatywami. Na radiu widniał napis dar ojca dyrektora dla wiernych słuchaczy w Małkinii. Widać, że jedna z lasek niestety nie wytrzymała tej komicznej sytuacji i puściły jej zwieracze, plamiąc moczem dopiero co nabytą na bazarze od czeczeńskich cwaniaków chińskiej produkcji czerwoną sukienkę. Laski się rozdzieliły – jedna poszła w stronę namiotu piwnego, gdzie właśnie w czasie happy hours rozlewano 4 dniowy zwietrzały i w dodatku ciepły browar. Dwie pozostały szły w kierunku zasyfiałych dworcowych kibli, które swoją świetność przeżywały w okresie, kiedy dworzec główny w Krakowie otwietał z wielką pompą towarzysz Wiesław. Powędrowałem za nimi, kątem oka widząc jak blondyna zdejmuje swój obciachowy sweterek w serek. Czarnula w międzyczasie uderzyła do klozetu zaprać plamę moczu na swej sukience, a blondyna czekała tuż obok na drewnianej na wpół rozklekotanej koślawej ławce. Podszedłem do niej i zaczęliśmy gadkę- szmatkę… że niby to się zgubiłem w Krakowie i że za pare stówek mogę ich czymś poczęstować u siebie w domu. Widać było od razu, że blondyna była strasznie ciekawska – powiedziała, że jest konduktorką z Pcimia dolnego i że chętnie wypije herbatkę w zaciszu domowym w oczekiwaniu na powrotny pociąg i że musi zabrać ze sobą koleżankę, która właśnie czyściła swą zalaną spódnicę.. .pewnie – czemu nie powiedziałem, lecz jedyne co mogę zaoferować paniom w domu to są lody… A że już nieco piździło na dworzu, więc dobre w sumie było i to. Uderzyliśmy twardo do hacjendy, kiedy czarnula zaczęła opowiadać co jej się przed chwilą wydarzyło i że chyba będzie musiała popracować nad mięśniami zwieraczy… Na to druga blondyna stwierdziła, że bardzo chętnie zaopiekuje się jej dolną częścią ciała ćwicząc mięśnie. Kiedy dojechaliśmy do domu okazało się, że lody są dawno już rozpuszczone, a i mój pytong, który miał posłużyć do wylizywania niestety nie będzie dziś w użytku. Widać wczorajsze alko plus 30 na karku i fakt, że po dwumilionowym wytrysku moja sperma straciła właściwości smakowo – zapachowe, to też i mój fiut przestał być posłuszny widząc tak ponętne ciałka. Jedyne co mi zostało po wczorajszej imprezce to dwa browary – żywczyka i hainekena. Nie myśląc zbyt długo blondyna wzięła w obroty czarnulę ćwicząc jej mięśnie dowcipne. Zabawy butelkami były na tyle owocne iż przy kilkunastominutowej próbie czarnula zaczęła otwierać kapsle od piwa swoją ciasną cipką. Tak oto zakończył się ten sympatyczny dzień w którym to dowiedziałem się, że intensywne ćwiczenia mogą spowodować daleko idące wyniki już po parunastu minutach….

MONIKA

Nie tak dawno zwichnąłem nogę przy kręceniu epizodu z poprzednią laską. Stanąłem wtedy nieszczęśliwie na kabel elektryczny od magla, co spowodowało niemały zamęt przed oczyma i bielmem mi oczodoły zaszły kompletnie, przez co źle stanąłem na powierzchni, przewracając się o me cherlawe stopy. Niestety nie wstałem już z tej horyzontalnej pozycji. Na szczęście pod ręką miałem komórkę, dzięki czemu udało mi się zadzwonić po pogotowie. Zanim przyjechało pogotowie – wiedziałem, że moja noga będzie zagipsowana aż po jajca, przez co będę miał utrudniony dostęp do mojego wacka. Dlatego też szybkim ruchem ręki pojechałem na ręcznym ten ostatni raz. Minęło kilka tygodni, gips został zdjęty, a moje miejszkanie w tym czasie całkiem zarosło brudem, obierkami od kartofli, kaczanami od kapusty, ptasimi kupami oraz resztkami nadgniłego kartonu po pizzy. Jako że czułem się zdecydowanie lepiej i mogłem już stawiać pierwsze kroki, postanowiłem zamówić sprzątanie w moim mieszkaniu. Podczas dawania ogłoszenia zaznaczyłem, iż sprzątaczka musi być atrakcyjna i sympatyczna. Następnego dnia umówiliśmy się na sprzątanie, lecz laska która miałą przyjść nieco spóźniała się na to spotkanie. Jak się później okazało złapała gumę w rowerze, zatrzymała ją policja, a gdy jechałą przez las zostąła brutalnie napadnięta przez tubylca – ruchacza – gwałciciela. Na szczęście nic się nie stało, a że byłem już nieco rozgrzany przez pornucha z teresą orlowsky, który dopiero co obejrzałem, postanowiłem zaproponować Monice zrobienie laski za stówkę, by odkurzyć pajęczynę spod napleta oraz zdjąć złoża sera spod skóry. Monika mając praktykę z takimi tragicznymi przypadkami wzięła się zaraz za wylizywanie pytonga. Spuszczając się centralnie w jej paszczę udało mi się odetkać nieużywane od paru tygodni drogi, którymi wydobywa się sperma na zewnątrz. Tym sposobem upiekłem dwie pieczenie na jednym ogniu, mając mieszkanie oraz pytę wylizane, wysprzątane i odświeżone…!

BEATA

Siedząc rano na klopie podczas lektury pisma Gość niedzielny usłyszałem dzwonek do drzwi i ujadanie psa sąsiadów. Szybko wytarłem tyłek, nałożyłem gacie i podbiegłem do drzwi, które otworzyłem. Na klatóie zauważyłem śliczną laseczkę, która od tyłu wyglądała mi na niezłą dupę, która mogłaby zagrać z powodzeniem w niejednym pornuchu NRDowskiej produkcji. Laska obracając się na pięcie powiedziała – poczekaj pan – zaraz do pana przyjdę, tylko obsłużę sąsiadów. Powiedziałem OK i w tym momencie poczułem, iż nie do końca wytarłem swój tyłek wstając z kibla. Pobiegłem szybko do łazienki aby strzelić podchlapkę i podmyć swój zafajdany tyłek. Ledwo co wyszedłem z wanny usłyszałem dzwonek do drzwi po raz kolejny. Nie miałem czasu nawet by założyć innych gaci, albo odziać się w jakiś ręcznik. Szybko podbiegłem do drzwi w samych skarpetkach. Otworzyłem je, gdy śliczna dupeczka, która dopiero co wciskała jakieś fajansiarskie kalendarze moim sąsiadem. Na cholerę mi jakieś kalendarze? Ale zaprosiłem ją do środka, nie chcąc zbyt długo prezentować swego pytonga sąsiadce, która od lat wykazywała zwiększone zainteresowanie moją osobą. Jednak mąż – brutal, który na codzień pracował w rzeźni nie pozwalał jej zbyt długo patrzeć na innych mężczyzn. A jakiekolwiek próby buntu były karane przymusową analną penetracją – jak zwierzała mi się kiedyś sąsiadka. Piękna Beata weszła na salony, kręcąc przyjaźnie tyłeczkiem. Coś zaczęła gadać o kalendarzach, że je sprzedaje niemal za bezcen z likwidowanej księgarni, na której miejsce ma powstać apteka i dwie kapliczki. Powiedziałem jej prosto z mostu – słuchaj mała – widzisz jak wyglądam – dopiero co wymyłem swój odbyt i przy okazji mój członek został wymyty. Zdobądź się na odwagę i przyjmij te oto 100zł w papierku za wylizanie mi jajek i wygładzenie ustami mojego fajfusa. Oburzona Basia chciała już wyjść z mego mieszkania, kiedy to po raz kolejny w myśli rozważyła mą propozycję i obracając się dla niej w bardzo charakterystyczny sposób na pięcie, zgieła kolano wylizując mi świeżo umyte jajca. Tak oto pomogłem tej nieśmiałej Barbarze w szybki i prosty sposób zarobić obiecaną stówę.

NADIA

Już prawie miesiąc bez porządnego loda. Doszło już nawet do tego, że zacząłem walić niemca po kasku przy serialu „Moda na sukces”. Ale czapki z głów dla tego, który ulżyłby sobie podniecając się widokiem Sally Spectra. W końcu pomyślałem, że czas zaprosić sąsiadkę z 4 piętra i zaliczyć jej piękne usta. Wcześniej jednak postanowiłem kupić kamerę i nakręcić całe to zdarzenie choćby nawet na pamiątkę aby znów nie musieć oglądać żadnego tasiemca w tv. Udałem się więc na sławny Stadion X-lecia do znajomego wietnamca, który sprzedawał wszystko co popadnie: ruskie wibratory, sztuczne murzyńskie pochwy, dmuchane owce i wiele innych ciekawych rzeczy, które na pewno bym kupił gdybym miał więcej kasy. Ja potrzebowałem jednak kamery, którą oczywiście Kutasek Cipanura (taką ksywką szczycił się w okolicznych melinach skośnooki sprzedawca) także w swoim składzie posiadał. Wprawdzie nie był to nowy sprzęt, a wręcz przeciwnie nawet dość zużyty, jak mi powiedział Cipanur, od kręcenia wietnamskich wytrysków. Mi to jednak w żadnym stopniu nie przeszkadzało, a nawet uznałem za zaletę, że kupuję kamerę, która mogła widzieć rzeczy o których się nawet filozofom nie śniło bo jak wiadomo Azjaci to straszne zboki. Po powrocie do domu uderzyłem znalezionym w piwnicy młotkiem 3 razy w dość mocno skorodowany kaloryfer o mało nie robiąc w nim dziury. Był to umówiony sygnał jeszcze z czasów PRL-u, kiedy to sąsiedzi z bloku powiadamiali siebie nazwajem o dostawie papieru toaletowego do osiedlowego sklepu. W dzisiejszych czasach ten sygnał znaczy jednak co innego więc po kilku sekundach dzwonek do dzwi i już jest – chętna na lodzika. Opowiedziałem historię mojej nowo zakupionej kamery po której moja sąsiadka zapragnęła stać się także jej częścią. I tak się zaczęło…

ANETA

Podczas niedawnego meczu z Chorwacją, który udało mi się obejrzeć na żywo, zachwyciłem się niezmieernie chorwackimi kupeczkami, które zagrzewały swoich chłopców do boju. Strasznie prorywczy temperament, kształtne i jędrne ciałka – wszystko to świadczyło o tym, że płomienne chorwatki strasznie lubią się dymać i robić lody. Po zakończonym meczu, gdy opadły emocje i okazało się, że nasi piłkarze rozpykali Chorwatów, podszedłem do chorwatek nieco je pocieszyć, zaprosić do knajpy, lub po prostu skusić je nieco na dokonanie seksu oralnego w pobliskim parku. próbowałem i rozmów, macańska a także namolnego i upierdliwego naciągania na loda w parku. Niestety – żadna z nich nie chciała się skusić na moją uczciwą propozycję, czego efektem był zadrapany policzek a także fioletowa śliwka pod prawym okiem. Zmartwiony i lekko obity wróciłem do hotelu, gdzie po emocjonujących wydarzeniach i pomeczowym komentarzu Jacka Gmocha postanowiłem obmyć swe prącie. Zaraz gdy wszedłem do hotelu, w holu wpadła na mnie roztrzęsiona jak galareta kobieta. Zaczęła mnie przepraszać za to nagłe wtargnięcie, lecz właśnie przed chwilą okazało się że jakaś luja oskrobała Anetę z kasy. Aneta biegała jak oszalała – chyba proszki aspirynę i LSD pomieszała. Jako bioenergoterapeuta – leczący skruszonych, zawiedzionych, załamanych swoją koślawą pytą, postanowiłem pomóc tej zagubionej dupeczce. Postanowiłem sprezentować jej 100zł w zamian za zrobienie lodzika. Strasznie się zmarszczyła Anetka, jakby powąchała końskie łajno, odtrącając moją propozycję.Chociaż gdy po raz kolejny walnął ją wstrząs epilepsji w momencie przypomnienia sobie o kradzieży, która miałą miejsce – zaraz się zreflektowało. Poszliśmy do pokoju hotelowego, gdzie zdziwiłem się lekko widząc owłosioną piczę tej sympatycznej koleżanki, więc postanowiłem zaproponować jej wylizanie mej kuśki. Zgodziła się bez zająknięcia, gdyż pieniądze były jej strasznie potrzebne. Klęcząc objęła ustami mego kutasa wylizując go dokładnie, a po kilku minutach obciągania kilka mililitrów mej spermy znalazło się na facjacie uspokojonej Anety.

Podrywacze, podrywaczki, blow-job i autosex – spostrzeżenia na tematy różne – kwadratowe i podłóżne