DOROTA

Leśny sezon grzybozbiórczo-malniowy właśnie dopiero co się rozpoczął, więc uderzyłem pod Kraków celem penetracji haszczy i zarośli w poszukiwaniu owoców runa leśnego. Gdy przechadzałem się beztrosko pośród szumiejących kniejów, zauważyłem nagle na drodzę niewiastę z pustym workiem z hipermarktu. Pomyślałem w pierwszej chwili, że może to być jedna z uczestniczek akcji SPRZĄTAJMY ZIEMIĘ, lecz po chwili dopadła mnie myśl, że ów niewiasta mogła mieć kłopoty gastralno-monopolowe, a woreczek mógłby jej służyć do oddania tego, co przed chwilą jadła w pobliskiej restauracji. Pomimo różnych myśli postanowiłem sprawdzić, co tak niewinnie wyglądająca dupeczka może robić sama w lesie. Podszedłem blisko na krótką gadkę rozpoznawczą. Dowiedziałem się, że jest to jedna z tych dziewczyn, które zbierają kasę na wyjazd zagraniczny. Brakowało jej zaledwie kilku słoików malin, których sprzedaż przy pobliskiej drodze szybkiego ruchu, pomogłaby w sfinansowaniu tego biletu. Zlitowałem się nad biedaczką. Za granicą przecież tak pięknie wyglądająca laseczka mogłaby zrobić oszałamiającą karierę w krótkim czasie. Postanowiłem wrzucić jej stówę za biustonosz i zobaczymy co powie… Chciałem tylko żeby zrobiła mi jakiś szybki striptiz, lecz z ust jej padła propozycja, której się nie spodziewałem. Dorota postanowiła odwdzięczyć się za mą hojność, wspaniałomyślność oraz dobroduszność. Kolano jej zgieło się w pół a lico jej blade poczęło szukać węża mego rozpalonego w rozporku. Poszukiwania nie trwały zbyt długo – po chwili mój członek sterczał na wierzchu, a po paru minitach ruchów niemal równych jak koła, któe zatacza lokomotywa, usta Doroty wypełniła biała i klejka substancja…

Dodaj komentarz