dorota


WEJDŹ Chcecie w ryj? – taki tekst usłyszeliśmy od Doroty zapoznaliśmy na Piotrowskiej w Łodzi za to, że tak nachalnie patrzyliśmy się na jej cycuszki, siedząc w jendnym z pubów. Tak – odpowiedzieliśmy – z miłą chęcią, a drugiego do buzi! Tak oto dość nietypowo rozpoczęła się nasza znajomość. Chwilę później piliśmy już razem piwko i gadaliśmy jak dobrzy, starzy znajomi… Wypatrzyliśmy Dorotę z tłumu zwracając ze względu na jej delikatne, młode i jedwabiste ciałko. Także jej śliczna sukienka przykuła naszą uwagę myśląc … jak dobrze by było wytrzeć ospermionego wacka o tą suknię… Cóż.. tak jakbyśmy przewidzieli całą sytuację – Dorota zabrała nas na swą posiadłość niedaleko Łodzi. Pojechaliśmy pod drzewo, w cień – gdyż żar słońca tego dnia był nie do zniesienia. Raczyliśmy się wodą, kiedy nagle przypadkowo trochę wody rozlało się Dorocie na mą umięśnioną (zwłaszcza w jej dolnej części) klatkę piersiową. Właśnie miałem iść do samochodu po jakąś szmatę, gdy Dorota przytuliła się mocno i zaczęła zlizywać wodę z moich piersi. Potem rozlała jeszcze trochę … trochę więcej w okolicach mojego twardniejącego fiuta. Chwilę potem jej zwinne usta oplatały już mojego żoła, a jej delikatna rączka zdjęła skórę z kutasa… Jej mała i ciasna cipka ścisnęła moego pytonga tak mocno, że myślałem że zaraz mi rozsadzi jaja!!! Jechałem ją na różne pozycje, aż w finalnie ma obfita spermucha utkwiła między jej języczkiem i zębami… DALEJ >>

Dodaj komentarz