EDYTA

W prawdzie Wpuszczak, który walnął gafę – z resztą jak cały polski zespół w niedawnym meczu z Kolumbią, nie zrobił na mnie zbyt wielkiego wrażenia, to też Edyta, która zaszczyciła swoją obecnością w mych skromnych progach spowodowała niemały zamęt. Ale o tym za chwilę. Siedząc w chacie przy 4 żywczyku – naszła mnie chęć żeby zwrócić kulturalnie uwagę bandzie wkurzających roboli, którzy – zupełnie jak w filmie Dzień świra – wcześnie rano zaczęli, kopać, kuć i wiercić. 2 roboli odwalało swoją robotę, a reszta 10 osobowej ekipy w samochodowej kanciapie marki Jelcz rozpracowywała 3 flaszkę Balsamu pomorskiego. Moja dość stanowcza i kwiecista w sformułowaniach reprymenda nie przyniosła jakiejkolwiek zmiany w ich postępowaniu. A wręcz przeciwnie – teraz odgłos młota rozwalającego murek wydawał się niemal idealnie odwzorywujący odgłos teściowej. Wstrząsnęło mną odgłębnie. Po kilkunastu minutach zdecydowałem się dogłębnie im wytłumaczyć swój ból. Robole odwzjemnili się mniej więcej tym samym – posłali parę jobów, skrżąc się na warunki pracy, brak współzawodnictwa robotniczego oraz zbyt niskie płace. Ale i tak mają nieźle w porównaniu z sąsiadką, która właśnie z pochyloną głową wchodziła do klatówy, mimowolnie słysząc naszą konwersację. Ta kobiecina od 3 lat nie może znaleźć stałej pracy, sprzątając w burdelach, zamiatając parkingi, czy też myjąc szyby w autach na skrzyżowaniach. Jej żywot nie jest zbyt szczęśliwy.. nie ma co jej pozazdrościć. Właśnie jej osobę wskazałem robolom, ukazując ciężki żywot uczciwego człowieka. Robole popukali się w czoło i dołączyli do reszty ekipy opracowującej kolejną butelkę Balsamu pomorskiego. Kiedy zamykałem okno – ktoś zadzwonił do drzwi. Otworzyłem je i ujrzałem właśnie sąsiadkę, która wchodziła przed chwilą do klatówy. Była smutna – widać było, że dopiero co płakała. Okazało się, że wraca właśnie z hipermarketu, gdzie chciała się zaopatrzyć w sprzęt do golenia części intymnej swego ciała. Niestety, tego dnia wszystkie zapasy maszynek do golenia zostały wyprzedane! A na dodatek jej wzgórek łonowy tak zarósł, że wszystkie włochy zaczęły wychodzić poza majtki. Edyta nie kupiła maszynki, a na dodatek została okradziona. Dlatego poprosiła mnie o pożyczenie jakiejś gotówki na parę dni i ewentualnie o zestaw żyletek lub maszynkę do golenia. Zaprosiłem ją szybko do siebie pocieszając, że może jakoś to będzie.. może wkrótce dowiozą maszynki. A co do kasy – zaproponowalem jej bezzwrotną pożyczkę – oczywiście nie bezinteresownie. Poprosiłem ją o drobną przysługę – chiałem żeby wylizała mi żołędzia. Nie wiem czy nie byłem zbyt ordynarny, gdyż Edyta zbulwersowana chciała wyjść z mojego mieszkania. Jednak zanim doszła do drzwi zapytała, czy nie wyjdzie to poza nasze 4 ściany. Oczywiście zgodziłem się. Tak oto podczas inteligencko – robotniczych przekamarzań trysnąłem na twarz sąsiadce.

Dodaj komentarz