ELA

Na moim turystycznym, brytyjskim szlaku nie nawinęła się żadna fajna dupeczka – korzeń mi jednak nie opadał przez cały dzień… Aby dać troszkę luzu moim lędźwiom, postanowiłem popojechać na ręcznym… Walę, walę kapucyna a do łazienki wpada nagle jakaś sprzątaczka – posłąłem od razu parę jobów w naszym ojczystym języku – laska zrozumiałą – okazała się nią być polska hotelowa lachociągara, któa zbiera pozostałości po gościach hotelowych, a zwłaszcza: resztki spermyz poduszek, łaty diagonalne wykonane z warstwy kauczuku pomiędzy płótnami i szarą gumą wulkanizującą, która funkcjonuje jak warstwa amortyzująca, czy też płyty i kasety takich grup jak: Tercet Egzotyczny, czy Tarpany i Heliosi. Nic się jednak nie przejęła moją ciętą ripostą. Zapewne ma do czynienia na codzień z murzyńskimi bucami, którzy dupy mają rozjechane jak tory kolejowe i mają głęboko w poważaniu występy Zespołu Pieśni i Tańca Mazowsze… Ela szybko zauwazyła marskość mojego flaka, spowodowaną brakiem obcowania z kobietą… Faktycznie potwierdziłem to, a ona w trymiga zaoferowała swą pomoc przy ręcznym stawianiu kolumny Zygmunta… Spoko.. wrzuciłem lasce 20 Królewn Elżbiet Drugich w papierze… a za tą kasę sprzątareczka wyczyściła z wszelkich zanieczyszczeń moją maczugę. Trysnąłem jest w buzię tak, aby kobieta nabrała bardzień Hamerykańskiego akcentu podczas ewentualnych rozmów kwalifikacyjnych w przyszłości… a na deser olałem ją złotym deszczem, powodując rozległą kałużę mej spuścizny w wannie. Tej kałuży jednak Ela nie chciała już sprzątnąć jezykiem … 😉

Dodaj komentarz