ilona sex

Z nieznanych szerzej przyczyn Ilona po raz czwarty zgłosiła się na egzamin z prawa jazdy. Jako że Ilona od dawien dawna posiada kartę woznicy na wozy czterokołowe z zaprzęgiem końskim, a i obsługiwać rozrzutnik gnoju potrafiła bezbłędnie. Niestety naszej białogłowie kilka razy powineła się noga z gaz i nie udało się jej opanować kierownicy w centrum miasta, kiedy to podczas jednego z egzaminów wjechała z całym impetem w tramwaj, powodując jego wykolejenie i zjechanie z torów na chodnik, po czym trawmaj uderzył w bar mleczny, łamiąc żebro siedzącemu przy oknie panu Józefowi, który właśnie tego ranka spożywał zupę mleczną z miodem. Skandal był na całe miasto – Ilonie odebrano nawet kartę woznicy, także legalnie z gnojówką na pole już wybrać się nie mogła. Nie zraziło to jednak naszej bohaterki, która jak Rejtan w Urzędzie Miasta, odpowiedzialnym za wydanie prawka, walczyła swą rozpoztartą piersią o swoje kobiece prawa. Do jej protestów dołączył się niewinnie uszkodzony podaczas całego zajścia dobroduszny pan Józef, który przeznaczył na walkę o odzyskanie prawka całą wypłatę ze sprzedaży lekko nadużytej szczęki, moczonej w kwasie solnym. Pan Józef jako nestor kwasu adypinowego, niejednokrotnie przebywał na terenie byłego Związku Radzieckiego, gdzie mógł naocznie zaobserwować walkę klasy robotniczej o równouprawnienie przy zdawaniu prawka jazdy. Podobne problemy można było zaobserwować w tym kraju dobrobytu. Dlatego też pan Józef z tak dużym bagażem doświadczeń zdecydował się podpowiedzieć sposób na zdanie prawka, podpatrzony kilkanaście lat temu u radzieckich kobiet, przodowniczek pracy i orędowniczek penisów i owłosionego torsu. Umówiwszy się wcześniej z Iloną, która de facto stała się przyczyną jego nieszczęścia, umówił się w ów pechowym barze mlecznym na puree ze smalcem. Tam oto przekazał jej tajną wiadomość, która początkowo zmroziła krew w żyłach Ilony, jednak chwilę potem znając zasady na których radzieckie matki i kochanki zdawały egzaminy. Mając tą wiedzę Ilona udała się prosto do ośrodka ruchu drogowego na egzamin. Placyk poszedł jej rewelacyjnie, a za pół godziny miałą pojechac do miasta. Jadąc po obrzeżach miasta, Ilona wjechała w szczere pole. Była zrozpaczona. Po raz kolejny czekał ją egzamin! Z wrażenia aż spadły jej na podłogę okulary, a gdy zaczęła ślepo szukać ich na dole, jej twarz spadła na tyle nisko, że nie potrafiła się podnieść o własnych siłach. Chwyciła zatem za dźwignię zamiany biegów – a przynajmniej tak jej się wydawało. Zaraz gdy tylko zaczęła się podnosić z ziemi zauważyła, że właśnie chwyciła za pytę uradowanego egzaminatora. Wpomniała teraz radę pana Józefa z baru mlecznego i jej twarz zaległa w czeluściach rozporka, wykounjąć posuwisto zwrotne ruchy. Tak oto Ilona tym razem zaliczyła zaocznie egzamin z prawa jazdy i oby jej nie przyszło zdawać prawka na pojazdy ciężarowe typu TIR – gdyż w tym przypadku patent przekazany przez sympatycznego pana Józefa mógłby spowodować rozerwanie otworu gębowego Ilony…

Dodaj komentarz