iza sex

Iza, która niedowidziała do 17 roku życia była zawsze przedmiotem kpin i drwin pośród podstawówkowej i podwórkowej gówniarskiej gawiedzi. Niemal wszyscy, łącznie z sąsiadką Eugienią na czele ciągneli łacha z jej nieuczesanych warkoczy, brzydkiego stroju no i ogólnie z faktu iż wyglądała nieco pokracznie. A jak dziewczyna miała wyglądać, jeśli nie moga się zobaczyć w lustrze? Pani Eugienia i reszta rynsztokowych degustatorów wiśniówki oraz społeczni frustaci nie dawali spokoju nawet wtedy, gdy dziewczyna nieco widząc próbowała umówic się z chłopakiem na lodzika, czy też podczas kursów prawa jazdy. Jej staroświeckie okulary wykonane z kawałka miedzianego drutu pobliskiego transformatora oraz dwóch denek od słoików po kompocie przez Kazimierza Wichurę z parteru, znacznie pomogły w poznaniu otaczającego ją świata, jednak były one przeszkodą w zdaniu egzaminu z prawa jazdy. Iza od lat marzyła o tym, by jeździć TIRami po świecie i przewozić chińskie podkolanówki i gietry z portów w Amsterdamie, do dobiorców w Onufriewie pod Mrągowem. Niestety jej marzenia nie mogły się ziścić, gdyż brak prawa jazdy uniemożliwiał jej jakiekolwiek podjęcie pracy. Iza stawała do egzaminu 9 razy – niestety bezskutecznie, gdyż podczas jazdy zawsze jej spadały z wielkim impetem okulary z nosa wprost na jajka egzaminatora, któremu próbowała oralnie udowodnić swe umiejętności manualne. Podchodząc po raz dziesiąty do egzaminu zarzekła się, że tym razem nie pozwoli sobie na ten dyskomfort i postanowiła przystąpić do egzaminu bez okularów. Placyk jej poszedł elegancko, jednak podczas manewru wyprzedzania na trzeciego na trasie, dostała opiernicz od kolesia, którego wyprzedzała za brak włączonego kierunkowskazu oraz zabłoconego nadola samochodu. Zdenerwowała się niezmiernie, gdyż jako stara stażystka egzaminów państwowych z prawa jazdy miała już dość głębokie obeznanie jak należy zachowywać się na drodze i poza nią. Tuż przed końcem egzaminu, facio u którego zdawała poinformował ją, iż niestety nie może uznać jej wybryków i egzamin Iza musi jeszcze powtórzyć. Iza zmartwiła się wnet gdyż marzenia o karierze kierowcy TIRów kompletnie jej się rozmyły. Jednak dobroduszny egzaminator poszedł po rozum do żołądzia i po długich i wyuzdanych rozmowach postanowił zaliczyć jej egzamin pod warunkiem wylizania jajek a zwłaszcza wyczyszczeniu napletka. Jako że i w tym sporcie Iza była dobrze wprawiona para podjechała pod okoliczne romantyczne wysypisko śmieci, gdzie Iza zębami chwyciła za pytonga uciskając układ limfatyczny egzaminatora. Po zakończonym, prowadzonym w szybkim tempie egzaminie oralnym oboje udali się do ośrodka egzaminacyjnego aby dokończyć papierkową robotę. Pod ośrodkiem, wysiadając z samochodu zadowolona Iza powiedziała – dziękuję Ci małokutaśny egzaminatorze. I tak oto spełniły się marzenia Izy, która po dziś dzień jeździ TIRem przerobionym z ciężarówki KAMAZ.

Dodaj komentarz