izabela – podrywacze


WEJDŹ Każdy kiedyś widział Arniego Szwarzenegera w filmie Terminator. Napakowany mięśniak, bez problemu podrywający laski, łapacz mężczyzn za jajka, nosiciel dziwnych bryli itp. Wiadomo o kogo chodzi. Widząc na plaży upodabniającego się do niego figo-fago kolesia potencjalnie wielkim penisem uciśniętym w obcisłe majtochy, spod których wystawały kawałki waty, przypomniała mi się sytuacja, w której to kiedyś przy okazji pijackiej orgii, zaraz po tym jak leżeliśmy nawaleni ze znajomymi, laski powciskały każdemu z nas ukradkiem po paczce waty do odbytu. Jakież każdy miał następnego dnia problemy – lepiej nie będę opowiadał… Niemniej jednak w tych fikuśnych zielonych pamelotach wyglądał conajmniej jak Borat na Czomolungmie, bądź też Borys Jelcyn tańczący bredgensa. Widać laskom to nie przeszkadzało, jednak to co najbardziej zainspirowało mnie w tym kiczowatym pajacu to jego klatówa podobna właśnie do terminatorowej. Widać, że gość wsuwa nieco mety i innych wzmacniaczy porostu masy. Jednak widać było, że watą musiał nieco dowartościować zanik penisa. Zainspirowany wyglądem tareczki na jego klatówie, uderzyłem z kamerą do osiedlowej siłowni, gdzie co wieczór jeszcze parę lat temu zbierała się osiedlowa śmietanka, by obalić ruski spirytus sprowadzany w kanistrach po benzynie. Tutaj też gówiarzerka zawsze biła słoiki ogórków konserwowych niesionych przez tubylczynię – panią Eugienię, która ku uciesze lekko nawalonej tutejszej żulerni musiała pozostawić te ogórki na miejscu. Po latach wypaczeń i zaniedbań ze strony spółdzielni, postanowiono wybudować w tym miejscu w czynie społecznym budynek będący salą narad spółdzielczego komitetu obrony hodowców marchwii z pobliskich ogródków działkowych. Ponieważ nikt nie przychodził na zebrania, pomieszczenia zdecydowano się wydzierżawić powracającemu właśnie z saksów Kazimierzowi „3 palce” Wichurze, który słynął drapania się po jajkach za pomocą nie pięciu jak wszyscy, lecz trzech palców. Kazik uczęszczając 5 lat do klubu fitness w Czikago postanowił, że po powrocie na stare śmieci nie będzie więcej walił winiacha, lecz zorganizuje młodzieży czas. Dlatego też postanowił stworzyć w tym miejscu klub na miarę europejskiego osiedla. Większość urządzeń w czynie społecznym wytworzyli mu więźniowie pracujący od rana do wieczora w pierdlu, w którym i Kazik miał swój życiowy epizod. Wykładzinę, świetlówki i farbę Kazik zachachmęcił z pobliskiej kotłowni, w której od 3 lat miano wyposażać biuro dyrektora. Tyle że dyrektor przed policją uciekł do Bułgarii, dlatego wyposażenie niepotrzebnie się marnowało tyle czasu. Postanowiłem zajrzeć do siłowni, w której to panowały pustki z powodu dość wczesnych godzin porannych. Zaraz na wejściu poznałem mojego starego kumpla, który po karierze kolarskiej postanowił ocieplać budynki spółdzielcze. W drugim końcu sali intensywnie pracowała sympatycznie wyglądająca blondyna. Postanowiliśmy z kumplem zagadać nieco dupeczkę, że niby to jesteśmy niedoświadczeni w ćwiczeniach, potrzebujemy instruktora i inne tego typu pierdy. Laska za chwilę pokazywała nam różnorakie figury geometryczne na różnych urządzeniach, a my podążaliśmy za nią obserwując jej rozchyły ud. Kumpel mnie co chwilę szturchał, żebym zagadał z nią, czy nie chciała by nieco poćwiczyć przysiadów nad jego pytą… Trochę głupio było pytać, ale jako że nie znaliśy tej kształtnej dupeczki, toteż zdecydowałem się zadać to niepardonowe pytanie. Zgodziła się niemal od razu stwierdzając, że trening jej od miesięcy nie ćwiczonej żadnym bolcem vaginy, z pewnością by się przydał. Poprosiła jedynie o pełen wycisk i zakwasy na dzień następny. No to zaczęliśmy prawdziwy trening. Kumpel bzykał tą miłą dupeczkę z każdej strony na każdym z urządzeń a Iza co chwilę dochodziła do kolejnych orgazmów. Nasza znajomość zakończyła się celnym strzałem w oko pani instruktor z doskoku, któa neizrażona tym faktem, po wytarciu skrapetką oka ruszyłą dalej do boju z rowerami, ciężarkami i innymi badziewiami. . DALEJ >>

Dodaj komentarz