MARLENA

Roznosząc renty i emerytury starym zgrzybiałym staruszkom – zadzwoniłem do drzwi, które otworzyła mi sympatyczna blondyneczka. Nie chciała mnie jednak wpuścić do domu, gdyż dopiero co wyszła spod prysznica, a jej nagość – w jej rozumowaniu – mogła by mi w jakiś sposób uwłaczać. Skądże znowu – rzekłem – wręcz przeciwnie – nie mam nic na przeciwko Mała… Chętnie zobaczę Twoje jędrne ciałko i z miłą chęcią pobawisz się mym drutem… Różne myśli chodziły mi po głowie – jedno tylko co wiedziałem, że okolice mojego krocza stają się coraz bardziej twarde i wypukłe, a w tym samym czasie usta wypowiadającej słowa: Proszę bardzo – niech pan wejdzie… – stawały się coraz bardziej gorące i czekające na objęcie mojego stwardniałego kasztana. Za drobną 100zł opłątą mój napompowany kutas poszerzył uśmiech tej nieśmiałej dziewczyny. Me nasienie znalazło się na języku tej niecnej blondyneczki, która jeszcze przed chwilą wydawała się prostą, miłą dziewczynką… a po chwili zamieniając się w jurną chciwą wrażeń cipeczką…

Dodaj komentarz