podrywaczki andrzej

Wyszłam dziś na spacer po okolicznych terenach zielonych. Wtem nagle zauważyłam jakąś postać ruszającą się w krzakach ruchami posuwisto-zwrotnymi… Podeszłam bliżej a tu jakiś zboczeniec w krzakach stoi z majtami ściągniętymi w dół – stoi i jedzie na ręcznym! I to w miejscu publicznym! Z racji tego, że jestem odważną dziewczyną, postanowiłam podejść bliżej zajrzeć o co chodzi… Zoczeńcem – onanizatorem okazał się nieśmiały Andrzej, który nigdy jeszcze nie zaznał smaku wilgotnego, mięsistego kobiecego łona. Oj.. jakżesz mu to duszenie flaka marnie wychodziło.. postanowiłam przerwać ten nierówny atak pięciu na jednego i zlitowałam się nad jego męczarniami wilizując mu pot spod jajek i zaprosiłam go do siebie na małą szkołę rżnięcia. Jakoś Andrzejowi dziś nie szło – miał problemy z otworzeniem wina – zamiast otwierać je, Andrzej zaczął zdejmować spodnie i dobierać się do swojego Wacława w spodniach.. Jak na zboczeńca przystało – Endriu odwalił samczy taniec godowy na stole, po czym ugrzążł w mym rozjutrzonym objęciu. Zostałam zerżnięta wszędzie gdzie tylko da się… Andrzejowi bardzo pomagała w dymaniu obecność zwoju papieru toaletowego wraz z szyjką od butelki od wina W DUPIE!!! Finalnie Andrzejek trysnął jak młdy wulkan na me rozpalone ciało, czym trafił do grona rozdziewiczonych ruchaczy!…

Dodaj komentarz