podrywaczki, liliput

Wychodząc z kanału naprawczego ten niewielkich rozmiarów człowiek, otarł się lekko swym długim centkowanym fallusem o drabinkę i poczuł, że pytong ma chęć na niezłą zabawę. Ileż można jechać na ręcznym, nie mając żadnej dupeczki pod ręką. Filozoficzne wywody z ksiązki Marka żelechowskiego – O psie który rozbił wino na schodach – którą właśnie kupił w kiosku wprowadziły go nieco w stan całkowicie innej świadomości. Takie właśnie pierdy strasznie go inspirowały. Absolut jest istotą samoistną, która wszystkie racje do swego istnienia ma w sobie. Tu ważna jest koncepcja ISTNIENIA ABSOLUTU. Czyli należałoby zapytać CZY ISTNIEJE TAKI BYT SAMODZIELNY W ISTNIENIU? Do problemu istnienia ISTNIENIA podchodzi się na dwa sposoby: FILOZOFICZNY i METAFILOZOFICZNY (język o języku, teoria o teorii, to metateoria). Otóż wielu filozofów, lub filozofujących logików sprawę istnienia, bądź nieistnienia rozstrzyga na poziomie nie języka, lecz metajęzyka, nie na teorii bytu, tylko na metateorii bytu. Przy czym jeśli chodzi o kryteri pojawia się mnóstwo możliwości, od kryterium, jak rzeczywiste, oczywiste  (np. to będę tylko uważać, uznawać za prawdziwe, co jest oczywiste), dalej to co jest intersubiektywnie oczywiste, dalej jest kryterium pochodzenia społecznego (wszystko jest prawdą co służy chłopu i robotnikowi) materializm dialektyczny, kryteria społeczne, pragmatyczne, utylitarne. Cała koncepcja łączenia prawdy z kryteriami jest odpowiedzialna za sceptycyzm. Utożsamienie, on próbował przez kryterium uznać dowód. Tymczasem i to się nie sprawdza, nie wystarcza samo sprowadzanie do kryterium. Definicja prawdy od razu wyklucza wszelkie kryteria, bo ona jest niediagnostyczna: Zdanie p jest prawdziwe gdy np. : zdanie: Życie na marsie jest prawdziwe gdy na Marsie jest życie. Nie ma kryteriów dla prawdy. Pierwsi sceptycy starożytni mylili kryteria z prawdą. Marzeniem małego liliputa było teraz spotkać autora tej książki i wejść z nim w dyskurs. Są pewne prawdy objawione, które chciał przekazać autorowi swoje rozmyślania w tym temacie. jednak czas już naglił i liliput musiał zdecydowanym ruchem ręki zdjąc wszelkie brudy spod napletka, drugą ręką zdjąć z siebie łachy, w które się zaszył przychodzac na swoją zmianę. Przechodząc koło kwiaciarni jeszcze chwilę pomyślał o swojej ślubnej. Myślał o prezencie dla niej i jaki w zamian mógłby uzyskać Lecz jeżeli żona tudzież dziewczyna zapyta się Ciebie jaki prezent chciałbyś dostać, to odpowiedź, że cycatą blondyneczkę na dwie godziny, nie jest najlepszą odpowiedzią. Nie przejął się jednak tym i uderzył jak zwykle po pracy prosto na PKS. Podczas jazdy i wesołego podskakiwania pewna dupeczka zaproponowała wszystkim współprasażerom lodzika. Zaskoczony tą propozycją niewielkiego wzrostu ruchacz poczuł się zaszczycony ofertą, co umożliwiło mu pełne pokazanie zdolności popychawczych. Na miejscu ten niewielkiego wzrostu ruchajdło wskoczył na laseczkę obsługując ja z każdej strony… Tak oto Liliput został nadwornym ruchaczem i podpisał kontrakt na kolejne odcinki…

Dodaj komentarz