podrywaczki, metanabolarz

Czekając na autobus pks do Chrubieszowa, gdzie jak wszyscy wiedzą mieszka główny prowodyr awansu polskiej reprezentacji na Mistrzostwa Świata w Niemczech, przeszła mnie przez chwilę myśl na małą orgietkę. Nie mówię o orgii z 6 czy 8 jutrznymi ruchaczami, lecz z kimś nietypowym. Najlepiej kimś zakręconym a jednak doświadczonym. Do tej roli jak ulał pasowałaby postać Borata, Jacka Gmocha czy też porucznika Borewicza. Jacek Gmoch i jego szczena tworzą niezapomniany wizerunek jedynie słusznego komentatora. Gdyby Pana Jacka wpakować do bryki razem z porucznikiem Borewiczem i wysłać na Mistrzostwa Świata w Niemczech – taki Podolski czy Klose mogliby iść lepiej na myjnie – prać zasyfiałą tapicerkę w samochodach polskich kiboli. Borewicz to najmocniejszy dowód na to, że kreatywność i dobry smak to dwie odmienne sprawy. Znany jest przecież zdubbingowany komentarz Jacka jak i porucznika krążący po sieci, w których to chłopaki nie przebierają w środkach ekspresji, dla nich nie ma ograniczeń i tematów tabu, a wręcz odwrotnie – upajają się widokiem beznadziejnych kiboli, koszmarną zagrywką bandytów, czy też pościgiem polskim fiatem 125 za ferrari itp. Ale inteligencja i odkrywczość kolejnych scen, wyrafinowanie przekazu tych obleśnych żarcików oraz formalna perfekcja całości, gdzie ani sekunda nie jest zmarnowana rzucają na kolana. Kwestią percepcji i kulturowego backgroundu jest ile wyniesiemy z tej parodii: ktoś zaśmieje się przy „albo robisz albo nie”, a ktoś przy „a skąd masz taką koszulkę Pumy?” lub „coraz trudniej dupę wyrwać na mieście, fajny tornister kochanie”. Ale właśnie uniwersalność stanowi tu największą siłę. Bo kto nie kojarzy „poka poka”, „fajna fajna taka małolatka”, „weź parę popisów strzel na szosie”, „może Karol coś załatwi”, „trochę higieny dziewczyny”, „no do chuja Wacława” i zwłaszcza „sie gra, sie ma”? I fakt, że wszystkie te kultowe odzywki pochodzą z tego samego filmiku ostatecznie objaśnia jego społeczny fenomen. Niewielu pasażerów tego dnia chciało pojechać tym samym dyliżansem. Autobus wciąż nie nadjeżdżał, a wokół mnie zebrało się kilku ponętnie wyglądających panów, którzy – nie ujmując niczego Jackowi – ewidentnie domagali się masażu, lizanka i dymanka. Ich twarze i oczy mówiły – chciałbym cię pyknąć mała… Aby nieco podkręcić przystankową atmosferę postanowiłam niczym porucznik Borewicz odchylić rąbka tajemnicy co zakrywa ma sukienka. Kiedy nadjechał PKS, a ja do niego wsiadałam, chłopakom ukazał się mój nagi tyłeczek, który prawdopodobnie nagle wywołał świąd w okolicach jajek pasażerów, gdyż niemal jednocześnie wszyscy mężczyźni stojący na przystanku zaczęli tarmosić swoje wacki w spodniach, na ich twarzach ukazał się rumieniec, a z ich ust zaczęła wychodzić obfita piana. Juz podczas jazdy zerkając na mnie kuso pasażer z naprzeciwka wychylił się nieco z siedzenia rzecząc mi na ucho, iż mój tyłeczek spowodował wytrysk w jego onucach, a że dopiero startowaliśmy wpadł na pomysł żebyśmy gdzieś wyskoczyli w międzyczasie. Jako że sześciu panów, z którymi podróżowałam między sobą ustaliło iż dłużej nie wytrzymają ze mną w autobusie, toteż kolektywnie postanowili, że niczym porucznik Borewicz staną na wysokości zadania i dla dobra ogółu porwą autobus i zabiorą mnie na ponętną przejażdżkę. Jako że tego dnia miałam troche wolnego, toteż zgodziłam się bez dwóch zdań. Kierowca akurat zagadał zbliżającego się niedoszłego porywacza, czy nie ma przypadkiem gdzieś jakiejś dupeczki w okolicy do zerżnięcia, bo tego dnia tak mu wór zjełczał, iż nie ma zmiłuj – musi zakisić swojego ogóra. Tak się sympatycznie złożyło, że na pokładzie naszego pksu byłam właśnie ja :D. Dlatego też zjechaliśmy z trasy udając się w sympatyczne miejsce na casting na najlepszego ruchajpasażera PKS. W sympatycznym gronie wytypowaliśmy kierowcę pksu – umięśnionego metanabolarza. Metka w w mięśniach tego pana krążyła co wieczór, kiedy wychodził z siłowni. PKSem jeździ juz od 5 lat, toteż miał okazję zaobserwować różne dziwne sytuacje – od tych, gdzie grzybiarki przy szosie wystawiały zady tylko po to, żeby przeładowany autobus się zatrzymał i je zabrał – po te, gdy ekipa robotników naprawiająca dziry w jezdni postanowiła przenieść ręcznie autobus PKS przez dziury. Takie to jaja odbywały się niedawno na polskich drogach… Wracając do dymanka, na jakie zdecydował się kierowca – zaczął bardzo dziarsko swym metanabolicznym uśmiechem rozmiękczając mą piczkę. POmimo starań – targania, cmokania, pluskania, lizania niestety nie udało się strzelić sympatyczne wyglądającemu umięśnionemu kierowcy pks. Nie ma co się jednak przejmować – może jazda na ręcznym mu pomoże… Tym razem wzięłam się za kolejnego pasażera :P!

Dodaj komentarz