podrywaczki, walduś kiepski

Podczas niedawnych ujęć serialu Świat według Kiepskich zawieruszył się gdzieś jeden z aktorów – Walduś Kiepski. Chodziły pogłoski, że Waldek zginął w wypadku samochodowym, inni twierdzili, iż pojechał na polowanie na białe niedźwiedzie – byli też tacy, którzy rozpowiadali o wyjeździe Waldka do Republiki Hondurasu na całoroczny kontrakt jako tancerz w klubie gejowskim a w międzyczasie miał zbierać kocie odchody w celu ich późniejszej rekultywacji. Zajęcie zupełnie standardowe, jak każde inne, niemniej jednak dość egzotyczne jak na polskie warunki. Wszystkie te plotki były rozsiewane przez lokalne brukowce, którym temat sensacji wyczerpał się już dawno, gdyż Endrju przestał chodzic na solarium, Piękny Roman przestał w końcu rosnąć a Andrzej Gołota zaczął wygrywać przed czasem walki…. z bólem zęba. Chłopaki spod sklepu rybnego, którzy od rana raczą się ciachem i winiachem opowiadali nam ostatnio o tym, że jednak Walduś żyje i ma się dobrze, a to że ma sporo czasu ostatnio zapowiedział, że wpadnie na sesję do nas. Zdziwiliśmy się bardzo, gdyż nie byliśmy świadomi tego, że taka gwiazda telewizyjnych seriali może zawitać w nasze ciasne progi i nie tylko progi. Faktycznie – nie mineło kilka godzin zadzwonił do nas sam Waldemar. Umówiliśmy się następnego dnia. Przyszedł – jak zwykle skromny, z kiścią truskawek w kieszeni, ścinając nas z nóg od razu swoim uśmiechem. Po krótkij gadce zapoznawczej Walduś stwierdził, że już dawno nie dokonywał czynu posuwisto-zwrotnego a stan jego jąder wskazuje na to, że strzał na kobiece łono mógłby spowodować wzmożenie przemiany materii w jego organiźmie, pobudzic siły witalne i oddalić złe fluidy które jak później się okazało były głównym prowodyrem jego odejścia z serialu. Możliwość ponownego zobaczenia na szklanym ekranie Waldka, któe mogło by się odbyć za moją pomocą spowodował, iż lekko mną wstrząsnęło, dostałam dreszczy, ciarek, a me łono w trymiga zrobiło się wilgotne w środku. Przeszliśmy do działań. Niemal zaraz jak tylko Walduś zwiedził okolice mego krocza swym pytongiem, po chwili wystrzelił jak starszy chorąży sztabowy ze swej lufy armatniej. Nie zraziło to jednak ani mnie ani tym bardziej Waldka, którego śmiech postawi w stan gotowości nie jedną pytkę i po jeździe na ręcznym ostatecznie zakończył zacnie nasze spotkanie. Zostaliśmy zaproszeni na plan serialu, także całkiem prawdopodobne że uda się tam poderwać samego Fredzia!

Dodaj komentarz