teresa


WEJDŹ Po efektownej wizycie w Wołominie wbiliśmy się do jaskini lwa, drugiej siedziby polskiej mafii – do Pruszkowa… Tym razem nie napotkaliśmy żadnego mafijnego bonzo-killera z ganem i granatami lecz sympatyczną nauczycielkę z podstawówki, która zaprosiła nas na kawę. Niespodziewanie atmosfera stała się bardzo romantyczna aż do tego stopnia, że na koniec pani Teresa miała problemy z wysłowieniem się… DALEJ >>

Dodaj komentarz