veronica, sex

Onanizatorzy! Walikonie! tak krzyczały bachory i smarkacze zza okna, kiedy siedzieliśmy z kumplem w domu gładziliśmy węgorza przy nowej produkcji Teresy Orlovsky. Nie zamkneliśmy onka i niemal wszystko było widać zza okna. Aby nie deprawować młodych piewców orgazmu. Schowaliśmy pyty do spodni zanim jeszcze sperma oblała nasze krocza. Weszliśmy do samochodu, a gówniarzerka za nami… podjechaliśmy kawałęk za winkiel, gdzie zauważyliśmy grupkę żyli pod sklepem sączących winiacho, którzy po zauważeniu naszego ruchaj-wozu niedwuznacznym, posuwisto-zwrotnym ruchem ręki pokazali nam, że znają nasze rękodzielnicze produkty. Ughh.. sława zaczęła nam dokuczać, więc wyjechaliśmy poza Kraków, kierując się w stronę Katowic. Wiele kopalń zaczęło upadać w ostatnim czasie, więc liczyliśy na zaczepienie po drodze jakiejś wąskobiodrowej ślązaczki. Zajechaliśmy pod jedną z kopalń, gdzie akurat kończyła się zmiana. Zauważyliśmy grupę lasek – prawdopodobnie panny z biura kopalni.. zajechaliśmy z piskiem opon pod bramę, gdzie stado zgłodniałych, umazanych w węglu roboli spojrzało spod byka na nas… nie przejęliśmy się tym i zagadnęliśmy młode dupeczki czy może nie potrzebują transportu do domu… Na początku nie … niee…. a po chwili jedna z nich zgodziła się… Laska okazała się tak gadatliwa, że postanowiliśmy w końcu zatkać jej czymś otór gębowy. Zapodjechaliśy tuż za pobliską hałdę węgla, gdyż stąd jak mówiła laska można było oglądać wspaniałą panoramę pobliskich Katowic. Tak się zachwyciliśmy tym widokiem, gdzie dym z zakładów przyćmiewał widok kolejnych kominów, że pot oblał nasze nadjądrze, a i siły witalne spowodowały niemały zamęt tuż pod żołędziem. Weronika postanowiła nam wynagrodzić naszą wspaniałomyślność i dobroczynność podwiezieniową, że zaproponowała nam wystawienie swych nagich bioder na pokaz publiczny a także przyjęcie pewnej ilości spermy do swojego układu pokarmowego. Pyty na wierzch, i zaczęła się jazzda z napotkaną co dopiero autostopowiczką….

Dodaj komentarz