W ROLI GŁÓWNEJ… BASIA!

Dając ogłoszenie do gazety lokalnej w sprawie zorganizowania castingu dla kolejnych dupeczek, podczas schylania się nad okienkiem, z tyłu ktoś mnie mocno klepnął w tyłek. Szybko obróciłem się na pięcie zamachując się ręką na zboczucha, który śmiał musnąć mój tyłeczek. Nagle ręka zatrzymała mi się w pół dorgi do twarzy, gdy ujrzałem swoją starą kumpelę z imprez, kiedy to lat temu kilkanaście jako młodzi podrywacze jeździliśmy razem ekipą w maluchu, a później w skodzie na okoliczne podkrakowskie dyskoteki w remizach strażackich. Nieco mnie na wspomnienia wzięło, mając w ciąż w myśli te wspaniałę chwile, kiedy to zapinaliśmy we trójkę z kumplami Basię od tyłu za winklem budynku, gdzie odbywała się potańcówka. Wszyscy się śmiali wtedy z Basi i przezywali ją wąsatą Basią, a to za sprawą nigdy niegolonych, bujnych, krętych i gęstych włosów łonowych, które zawsze wystawały jej gdzieś spod majtek. Baśka zawsze miała chęć na masaż pytonga, zaraz po tym jak za namową ojca – rzeźbiarza skończyła kurs polerowania heblem. Zainspirowana wiejską sztuką rzemieślniczą w ramach przystosowania zawodowego dłutem, papierem ściernym oraz wygładzając swoimi cycorami powierzchnię drewna, tworzyła prześliczne rzeźby które obecnie zdobią wiele polskich i białoruskich miast i wsi. Basię opierdzieliłem lekko profilaktycznie, aby nie stresowała więcej wypiętych porządnych ludzi. Basia zaczerwieniła się cała, gdyż stojąc w biurze reklamy mój opiernicz stanowił dla niej wstydliwą sytuację. Wszyscy ludzie stojący wokół spojrzeli się na nas jak na parę dziwnych ludków którym tylko rzeźby, sex, konserwy i kiełbasa z bigosem w głowie. Nie zważając na otoczenie zaczęliśmy dość luźną konwersację. W Basi oczach widać było, iż tego dnia miała dość twórczy dzień jeśli chodzi o gładzenie rzeźb, pracę społeczną i rękodzieło, toteż pomiędzy wierszami naszego dialogu można wyczytać było chęci aby i tegoż dnia ktoś ją zapiął od tyłu jak za dawnych gówniarskich lat. Zaproszenie od Basi przyjąłem bez zająknięcia, a idąc do jej domostwa dowiedziałem się iż Basia dała ogłoszenie do gazety odnośnie zepsutej pralki. Niemal doszliśmy do domu kiedy zadzwonił telefon iż za chwilę wpadnie alektryk mechanik, który naprawi pralkę. W oczekiwaniu na fachowca ucięliśmy krótką gadkę jak to było przed paroma laty – jak to sołtys po wsi ganiał nas z widłami z tego powodu iż ktoś z naszej ekipy spuścił mu się na wycieraczkę, i inne takie podobne historie… Kiedy się tak śmialiśmy zadzwonił dzwonek do drzwi i stanął w nich elektrych. Ubrany w dziwny unimorm, dość nietypowy jak na elektryka. Przyszedł, pokręcił się, podrapał po głowie i powiedział że nie wie o co chodzi … ale jako że już jest na miejscu to może zaoferować swoją pytę do obićągnięcia, gdyż bardzo lubi sex. BAsia nieco zdegustowana zdziwiłą się że z takimi propozycjami wyjeżdża do niej prosty elektryk. Ale cóż.. jako że do gładzenia zostało jej trochę materiału, który zdobyła w podkrakowskim tartaku, toteż zdecydowała się rozgimnastykowac swoje ciało przyjmując elektrycznego zakutasiora w swoje łono. Elektryk okazał się bardzo wylewnym jeśli chodzi o spermę. A do pralki obiecał przysłać innego fachowca…!

Dodaj komentarz