W ROLI GŁÓWNEJ… CLAUDIA!

Podrywacze poszukując wrażeń pośród angielskiej gawiedzi pubowej, wyrywając angielskie pasztety i niedociągnięcia natury, postanowili dać kres swym upokorzeniom. Czasy się zmieniają, dość walenia obwisłych dupeczek, macania cyców-zwisów i wylizywania nieogolonych cipeczek! Zdecydowaliśmy się na radykalne posunięcia, ruszając w miasto w poszukiwaniu dupeczek, które mogą zmienić nieopadające od kilku dni namioty w majtkach w obspermione ptaki. Jako że niedawno dotarliśmy do Londka – Zdroju, także odbijała nam się jeszcze kiełbasa krakowska z dużą ilością czosnku, co nie stanowiło jednak dla nas specjalnej różnicy – żadna laska nie oprze się podrywaczom! Wyszliśmy zatem na okoliczne ulice wietrząc przy tym nieco nieświeży chuch, zapijając go resztkami Stolnicznaja vodka. Mineliśmy pare azjatyckich dupeczek, które jednak szybko uciekły od nas, gdyż zauważyły że paker ma problemy gastryczno-kulinarne. Po prostu wział zbyt duży łyk ciepłej jak hawajskie powietrze wódki i zwrócił naturze resztki sałatki śledziowej, kiełbasy, buraczków oraz knedli nadziewanych suszonymi śliwkami. Cóż … mały spawik czasem nie jest zły – nie zrażeni tym faktem zatrzymaliśmy się obok pobliskiego przystanku autobusowego. Z pierwszego autobusu nie wyszedł nawet żaden człowieczek. Skoczyliśmy w międzyczasie po jakiegoś szczochowego angielskiego browara, w międzyczasie oczekując na kolejny autobus. Kiedy zatoczył się doubledeck pod przystanek – zauważyliśmy, że w drzwiach stoi niezła blondyneczka – zaraz gdy wysiadła chcieliśmy z nią zagadać, lecz Stolnicznaja spowodowała stwardnienie języka i nie mogliśmy wypowiedzieć ani słowa. Widać było że i pakerowi to alko dało się we znaki, gdyż co chwilę chodził za rynnę pozostawić szczocha. Podbiegliśmy szybko do laski, która wysiadła z busu. Jej tyłeczek świetnie bujał się przy zachodzącym angielskim słońcu, zupełnie jakby się huśtał na pokazie mody. Chcieliśmy złapać ją za tyłeczek, lecz w odpowiedniej chwili spostrzegliśmy, że za takie postępowanie moglibyśby dostać w ryło. Zaczepiliśmy zatem laseczkę prosząc ja o poradę, gdzie moglibysmy się przekimać, bo wieczór się zbliża a nas zrobiono w konia, nie oferując pracy, do której przyjechaliśmy. Laska widząc ekipę bezradnych lecz wielkopytowych romantyków, postanowiła zabrać nas do siebie na chwilkę by pomóc znaleźć nam jakieś zahaczenie. Sytuacja się wyjaśniła na miejscu, gdy paker rozłożył się nieco znużony opowieściami Cluadii o Londku. Wtedy to właśnie mięśnie brzucha Claudii zgieły się wpół poszukując podrywaczowego penisa. Paker przebudził się z letargu i zaczął porządnie jechać z panną w niemal każdej pozycji. Odgłos rżnięcia i skrzypienia łóżka obudził babcię, mieszkającą pod naszym pokojem, która przyszła się poskarżyć na hałąsy docierające z góry. Babcia weszła w momencie, kiedy paker spuszczał się na twarz Claudii, co nieco podbudowało ta starszą panią, przywołując jej wspomnienia z młodości….

Dodaj komentarz