W ROLI GŁÓWNEJ… LIDIA!

Bliskość obcowania z naturą i notoryczne wizyty w siłowni oraz u specjalisty do spraw odchudzania postawiły zioma z naszej ekipy podrywaczy w świetle dość niekorzystnym jeśli chodzi o przerost tkanki tłuszczowej. Dzierżąc pałeczkę pierwszeństwa w corocznym konkursie na najgrubszego i najbardziej obleśnego mieszkańca naszego miasta. Tak było od lat i nic w tym temacie się nie zmieniło, gdyż liliput pomimo niewielkiego wzrostu, miał wymiary zdrowej starej ruskiej baby z rynku z Doniecka, handlującej odpadami z produkcji kwasu adypinowego w tutejszym konglomeracie JAPu. Taki dość nietypowy rozmiar swej tuszy Liliput zawdzięczał m.in. ojcu, który pracował jako pomocnik rzeźnika przy rozbiorze świń w regionalnej rzeźni. Dlatego nawet w czasach regresu Liliput zawsze mógł liczyć na świeże jelito, posmakować zasmażki ze świeżą wątróbką, lub też polizać nieco schabiku. Także nie mógł on narzekać na brak dostawy nowego smakowitego żarełka. Kiedy jego kumple w podstawówce nie mogli się doczekać przerwy obiadowej, głodując i obgryzając paznokcie, wtedy to Liliput zawsze wyjmował polędwicę zawiniętą we wczorajszą gazetę i przy wszystkich zdruzgotanych głodem dzieciach wcinał całą zawartość aż tłuszcz lał mu się po policzkach. Jako najgrubszy w szkole był zwolniony z zajęć WF-u, dzięki czemu mógł wyskakiwać do ojca do rzeźni po nową porcję mięcha. Ten nienasycony wiecznie żarciem grubas na tyle polubił wizyty w rzeźni, że w wolne soboty bądź też podczas letniej sesji urlopowej z chęcią zastępował ubijacza bądź też gościa od patroszenia. Za swą pracę i podejście do zwierząt był wielokrotnie nagradzany dodatkowymi premiami dyrektorskimi, które wydawał już w czasach komuny na sadzonki winogron, które mu nigdy nie wyrosły, a także na snickersy, które uwielbiał wcinać w wielokrotnych powtórzeniach. Kiedy jednak przyszły czasy prywatyzacji, restrukturyzacji i defraudacji dokonywanych przez szanownych grubasów siedzących w zarządach. Wtedy to rzucając posadę naczelnego rzeźnika, ojciec liliputa zabrał całą familię na saksy na Węgry, gdzie wszyscy w trudzie i znoju ścierali spermę z poduszek w gejowskim hotelu. W tym czasie waga liliputa spadła ze 180kg do 150kg i w tym czasie liliput podjął pierwsze postanowienia poprawy swej wagi. Liliput zaczął czuć się lepiej, minęła lustrzyca, a skończywszy już 18 rok życia mógł oficjalnie przyprowadzać piękne węgierki do swego domostwa. W tym czasie nie pracując już nigdzie, sprowadzał laski do swego domostwa chędożąc w wyrku 8-10h na dzień Liliput schudł w ciągu kolejnych 6 miesięcy do 100 kg! Rodzice zaczęli się martwić, iż Liliput rozchorował się na jakąś dziwną chorobę, złapała go endoskopowa cholangiopankreatografia wsteczna. Jednak pewnego kolejnego dnia kiedy cała familia miała po raz kolejny iść do lekarzy celem zdiagnozowania przyczyny tak nagłego chudnięcia, Liliput postanowił wyjawić całą tajemnicę. Pokazał wszystkim skrycie ukrywany mięsień przedramienia, który rozrósł się do obwodu 70cm, a także na światło dzienne wystawił swego umięśnionego, codziennie po kilkakroć męczonego pytonga. Kilkanaście wytrysków w ciągu dnia, 2-3 dziewczyny dziennie, dieta jajeczno – bananowa w celu poprawy jakości wytrysków – wszystko to spowodowało znaczny spadek wielkości tkanki tłuszczowej. Po latach przebywania w pięknym, byłym już socjalistycznym kraju, Liliput powrócił z familią na ziemie ojczyźniane osadzając się w Poznańskiej osadzie. Tutaj też poznał swą przyszłą żonę i zaczął przenosić węgierskie zwyczaje na regionalny teren. Zapraszając coraz to nowe pary i singli, małżeństwo liliputów postanowiło otworzyć firmę zajmującą się odchudzaniem. Kiedy po latach spotkaliśmy Liliputa – oczom nie wierzyliśmy… Właśnie postanowiliśmy spotkać się u naszej wspólnej znajomej kumpeli ze szkoły średniej, która została krawcową. Liliput przyniósł swoje ulubione spodnie z dzieciństwa, które nosił na Węgrzech, wyciągając z odpływów zużyte prezerwatywy. Jak tylko zobaczyliśmy chudego, 70kg Liliputa przy tak wielkich spodniach rozmiaru XXXXXXL to się przeraziliśmy. Teraz 2 takich liliputów albo i 3 mogło się w nich zmieścić. Liliput chciał je nieco zmniejszyć, dostosować do aktualnych gabarytów, jednak Lidia – nasza kumpela nie mogła zdjąć pomiaru z Liliputa ze wzglęgu na nierównomierność jego ciała. Kazała się Liliputowi nieco rozebrać. Problem powstał kiedy Liliputowi mógł stanąć pytong. Będąc wówczas w przykrojonych spodniach czułby dyskomfort. Toteż padła propozycja, aby krawcowa postawiła pytę Liliputowi. Tak też uczyniła słysząc wcześniej niezliczone historie o pycie Liliputa. Po postawieniu na baczność pytonga, Liliput rozpoczął penetrację wszelkich możliwych dziur krawcowej. Jak to się mówi – krawiec kraje jak mu pyta staje. Krawcowa postawiła pytę wzorowo, a ten mały chędożylnik tak ją rozkręcił, że kobieta otrzymała obfity strzał na brodę, którą otarła poduszką. W tym momencie przypominając sobie czyszczenie obspermionej węgierskiej pościeli z lat młodości – Liliput niemal nie eksplodował ze złości..

Dodaj komentarz